wtorek, 12 lutego 2013

Strong will

Wydaje mi się, że nie mam silnej woli. Jak już coś mi się spodoba to prędzej czy później muszę to mieć, bo normalnie jestem chora i nieswoja. I wtedy, bez kija nie podchodź. Od zeszłego wtorku chodzę jakaś smętna i zła i wiem z jakiego powodu, ale postanowiłam być twarda. Unikam wychodzenia na miasto, żeby nie kusić losu.
Ale jutro muszę iść na pocztę, obok której są 3 DROGERIE! Jak ja mam to przeżyć?
W czwartek Walentynki, może zrobię sobie jakiś ''mały'' prezent? Przydałoby się! :) I me serducho byłoby rade!
Najgorsze jest to, że rzeczy, które mi się podobają są z limitowanych kolekcji i wiem, że jak niedługo ich nie kupię to znikną ze sklepów na dobre... Ehh
Myślałam, że jak nie kupię i pójdę spać to mi przejdzie... ale ta chęć mi się coraz bardziej nasila. Więc chyba się skuszę...

Mój portfel na tę wieść płacze! A serducho się cieszy!

Dobrej nocy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz