sobota, 14 grudnia 2013

Nude'tude

Witam was w to sobotnie popołudnie! Rano obudziło mnie słoneczko pukające do okna, a teraz jest zrobiło się szaro, dlaczego?
Chciałabym wam dziś pokazać paletkę od TheBalm Nude'tude, która może być fajnym prezentem dla mamy, siostry, koleżanki z okazji zbliżających się Świąt.


 W paletce znajduje się 12 cieni, każdy po 0,92grama. Są naprawdę malutkie, ale jeśli ktoś maluje się od święta to na pewno będzie w stanie je zużyć.
Moim zdaniem mimo, że nazwa wskazuje, że są to kolory nude to jednak jak widać na załączonych poniżej zdjęciach nie jest to do końca prawda.
W paletce znajduje się 7/8 cieni z drobinkami, a pozostałe są matowe.
Przyznam się, że duży wpływ na moją decyzję miało OPAKOWANIE. Bardzo lubię TheBalm właśnie za ich opakowania. Jednak, jeśli komuś nie podobają się panie w środku jest też wersja bez nich.
Opakowanie jest papierowe, trwałe, a w środku znajduje się duże lusterko i dwustronny mały pędzelek. Używałam tylko ściętej strony pędzelka do rozcierania cienia jako eyelinera i muszę powiedzieć, że jest całkiem w porządku, jak na pędzelek dołączony do zestawu.
 Wszystkie cienie są miękkie i dobrze nakładają się na pędzle.
Pierwszy z nich to Sassy, biały cień, który w dużej ilości może sprawiać niepożądane efekty, jednak użyty tylko w malusiej ilości do rozświetlenia wewnętrznych kącików sprawdzi się bardzo dobrze.
U mnie jest to jeden z najrzadziej używanych cieni.
Drugi to Snobby, szampański żółto-złoty. Jeśli, ktoś ma problem z białym to ten dobrze rozświetli nam wewnętrzne kąciki, jak również dla odważnych może się dobrze sprawdzić na całej powiece.

 Kolejny rząd to Stubborn cień jest raczej matowy jednak pod światło widać w nim delikatne drobinki. Mimo, że z różami jestem na bakier to po tego sięgam bardzo często. Jak widać na zdjęciu ma on już duże wgłębienie.
Stand-offish jest to bardzo rozświetlający, perłowy odcień różu.

Selfish, wg mnie jest to kolor taupe, brąz złamany szarością i odrobiną fioletu. Sam na całej powiece wygląda już dobrze. Więc, jeśli ktoś nie ma czasu na długą zabawę to jest dla niego opcja. Mój ulubiony,
Sultry, matowy brąz idealny do zaznaczenia załamania powieki jak i do nałożenia na całą powiekę.

Sophisticated ni to brąz, ni to złoto. Jednak jest to dość ciekawy kolor.
Seductive złotawy brąz, lubię go w kącikach zewnętrznych.

Sexy matowy ciemny fiolet, jeśli komuś znudzą się brązy zawsze może co nie co szybko zmienić.
Silly, to cień idealny dla osób lubiących błysk na powiece.

Serious nie jestem fanką czarnych cieni. Jednak lubię go do zagęszczenia linii rzęs.
Sleek jeśli ktoś nie lubi czarnego koloru... i nie jest w stanie się do niego przekonać to tu jest dla niego alternatywa ciemny brąz.

I właśnie chwilę temu wpadłam, że wszystkie nazwy zaczynają się na S! A paletkę mam od ponad pół roku! Brawa... za refleks!

Co myślicie o tej palecie?
Macie? Lubicie? A może nie?
Dajcie znać w komentarzach!

Pozdrawiam,
Karolina




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz