czwartek, 2 stycznia 2014

Empties #5

Chciałam wrzucić ten post przed końcem roku, jednak zdrowie pokrzyżowało mi plany. Nie ma to jak załatwić się chwilę po świętach, a tuż przed sylwestrem. A z każdym dniem robi się coraz to gorzej. 
Ale koniec narzekania, bo nie zamierzam tego robić przez cały rok. Mam nadzieję, że wasze przywitanie roku było zabawniejsze niż moje.
A teraz przejdźmy do moich zużyć z grudnia 2013! 

1. Pupa, Instant Eye Make-Up Remover wygląda jak liner w pisaku, ale służy do całkiem czegoś innego, bo zmywa nam niechciane ciapki z makijażu. Często pomagał mi, gdy zrobiłam sobie niechcianą plamę od tuszu. Jednak całą resztę mi rozmazywał, więc sięgałam po niego w ostateczności. Nie wiem czy można go kupić oddzielnie, ponieważ był w zestawie z tuszem.
W opakowaniu znajduje się 0,8ml i zdatne do użycia jest przez 6 miesięcy od otwarcia.

2. Pupa Lip Perfection Ultra Reflex, nr 08. Jak widać na zdjęciu zostało tego błyszczyka jeszcze sporo, ale mam go już bardzo długo i przez ostatnie pół roku nie sięgnęłam po niego ani razu, mimo że kiedyś BARDZO go lubiłam. A gdy na święta chciałam się nim wymazać to jego zapach nie był już przyjemny, więc postanowiłam się z nim pożegnać. Na opakowaniu widnieje, że do użytku nadaje się przez 24 miesiące od otwarcia. Więc nadszedł jego czas :)
Nie przesuszał, ładnie nabłyszczał usta i długo się utrzymywał. Jednak jego konsystencja jest dość lepka i jeśli komuś taka formuła nie pasuje to na pewno nie będzie to dobry błyszczyk. Osobą, które tą formułę lubią albo ona im nie przeszkadza to zdecydowanie polecam.
Chociaż cenę mają dość wysoką 
W opakowaniu znajduje się 7ml i kosztuje 65zł.

3. Bourjois, Rose Exclusif transparenty błyszczyk, który ładnie podbija nasz naturalny kolor ust. 
Formuła jest jeszcze bardziej klejąca niż w błyszczyku wyżej opisanym, ale dzięki temu fajnie wżera się w usta.
W opakowaniu jest 7,5ml, koszt 42zł.

4. Artdeco, eyeshadow base. To moje drugie opakowanie, pierwszą miałam dawno temu, gdy uwielbiałam cienie, ale nie lubiłam malować się codziennie, więc zeschła mi się. Wtedy nie pomyślałam, żeby zedrzeć górną warstwę i sprawdzić czy pod spodem jest to samo.
Tą zakupiłam na początku 2013 roku i zastanawiałam się na ile mi starczy, bo zużycie było naprawdę niewielkie, aż w święta dotknęła dna. Byłam z niej mega zadowolona, dobrze, że moja mama też jej używa, więc sobie trochę od niej przełożę. :) Bo z baz została mi tylko próbka z UD, która była dołączona do Naked 1.
W opakowaniu znajduje się 5ml i kosztuje ok. 35zł.
Na pewno jeszcze do niej wrócę.
5. Floslek, żel do powiek i pod oczy ze świetlikiem i rumiankiem. Żel ten ma łagodzić podrażnienia, zmniejszać zaczerwienienie i pieczenie wokół oczu. Zakupiłam już kolejne opakowanie, ale tym razem z niebieską nakrętką. :)
15ml kosztuje ok. 12zł.
Są dostępne stacjonarnie np w drogeriach Laboo.

6. Starazolin HydroBalance, krople do oczu. Z pierwszego opakowania byłam zadowolona, ale z czasem chyba moje oczy się na nie uodporniły, bo jakoś nie czułam żadnej poprawy.
Za 10ml płacimy 20zł. 

7. Yves Rocher Nutritive Vegetal, nawilżający krem na dzień do cery bardzo suchej i suchej. Rozumiem, że to krem nawilżający, jednak jak dla mnie na dzień był zbyt ciężki, więc używałam go na noc. Bo na dzień makijaż na nim strasznie wyglądał.
W opakowaniu znajduje się 30ml i kosztuje ok. 39zł, jednak często jest na promocjach i kosztuje ok 25zł.

8. Vanedo, materiałowa maska z wyciągiem ze ślimaka. Jest naprawdę dobrze nawilżająca i ściągająca. Zakupiłam ją na stronie AsianStore.pl za ok 10zł.

 9. Tołpa dermo face physio. Płyn micelarny, muszę powiedzieć, że z powyższej trójki ten jest najlepszy. Nie podrażniał okolic moich oczu, a tu mam z płynami największy problem. Dobrze zmywał każdy makijaż i był naprawdę wydajny. 
W opakowaniu znajduje się 400ml i kosztuje ok 30zł. Ale jest naprawdę wart swojej ceny.

10. Yves Rocher woda mineralna, tak naprawdę poza rozmywaniem tego co masz na twarzy nie robi nic. Żeby zmyć delikatny makijaż oczu potrzebowałam chyba z 5 wacików, a i tak zostawało wszystko na całej twarzy. I domywał mnie tonik! Tej wody używałam do przemywania twarzy z rana, bo do tego jako tako się nadawała.
200ml kosztuje 39zł. Jest to naprawdę sporo za takiego bubla, całe szczęście był to gratis do zakupów, bo inaczej byłabym nieźle wkurzona.

11. Bebauty, płyn micelarny z biedroneczki. Produkowany przez Tołpkę, więc można by pomyśleć, że skoro produkt wychodzi od tego samego producenta co mój ulubieniec to też będzie ulubieńcem. i W sumie to racja, bo go polubiłam, jednak lekko podrażnia mi oczy. Ale do całej twarzy jestem jak najbardziej na tak! To już moje 3 opakowanie. Na początku podrażnienia oczu nie było, a ostatnio normalnie przy demakijażu płaczę jak szalona ;/ Nie wiem czemu.
250ml kosztuje tylko 4,50zł.
12. Pantene, odżywka do włosów normalnych. Wiem, że te produkty są pełne sylikonów, ale nie przeszkadzają one moim włosom, a wręcz przeciwnie są z tego zadowolone, bo są gładsze.
Opakowanie zawiera 400ml i kosztuje ok. 15zł.

13. Pantene, szampon do włosów, mocne i lśniące. Moje włosy są cieniutkie, zwykle splątane, ciężkie do rozczesania i stające na wszystkie strony. Ale właśnie te nieszczęsne sylikony je jakoś neutralizują i wiem, że to działanie prewencyjne, jednak na razie działa.
Szampon kosztuje zwykle tyle co odżywka.

14.  YvesRocher płukanka octowa z malin. Pachnie cudnie, nie zauważyłam żadnego efektu wow po jej zastosowaniu, chociaż włosy stały się mniej sterczące, ale nie wiem czy to jest jej zasługa.
Za opakowanie 150ml płacimy ok. 25zł.

15. Original Source, Seasonal Edition, żel pod prysznic śliwka i syrop klonowy. Dobrze się pieni, fajnie myje, jednak słabo nawilża. Powala zapachem, więc słabe nawilżenie jestem w stanie wybaczyć. Jest to limitka z zeszłego roku, więc nawet jakbym chciała to już do niego nie wrócę.

16. Original Source, KOKOS, to jest ulubieniec minionego roku, używałam go w listopadzie, ale ostatnie tchnienie wydał na początku grudnia. Zostało mi naprawdę niewiele zapasów żeli, więc może sięgnę po nowe opakowanie już wkrótce. Zapach kokosa jest naprawdę naturalny i w przeciwieństwie do swoich kolegów też żel nie jest taką zbitą papką tylko jest bardziej lejący.

17. Original Source, Pomarańcza z lukrecją. Druga zeszłoroczna limitka i mój ostatni żel z OS. 
Przyjemny zapach, jeśli ktoś lubi pomarańcze i lukrecje w innym przypadku może być dość drażniący.
Żele te kosztują ok 7zł za 250ml.
18. Yves Rocher, balsam do ciała o zapachu jeżynowym. Przyjemny delikatny zapach, który przez pewien czas utrzymuje się na skórze. Balsam szybko się wchłania, jednak pozostawia delikatny film na skórze. Jest naprawdę wydajny.
Za opakowanie 400ml musimy zapłacić ok 17zł.

19. Yves Rocher, żel pod prysznic, również jeżynowy. Żel jest bardzo kremowy, dobrze rozprowadza się na skórze i nawet użyty w pojedynkę pozostawia zapach. 
Wydajność to duży plus tych produktów.
400ml - 17zł.
 20. Alterra, olejek do masażu migdały i papaja. Używałam go przez pewien czas do olejowania włosów, w wakacje do ciała. I na dnie zostało mi go naprawdę niewiele, więc odnalazłam go przy zimowych porządkach i zużyłam do ciała. Bardzo przyjemny zapach, fajne nawilżenie ciała. Jak zużyję zapas balsamów to na pewno do niego wrócę.
Za 100ml płacimy ok 18zł.
21.Yves Rocher, peeling roślinny do ciała z pudrem z pestek moreli. Delikatne ziarenka, jednak naprawdę mocny zdzierak. Przyjemny zapach. 
Jednak cena za 150ml to 36zł. 

22. Carex, antybakteryjne mydło. Co tu dużo mówić, stało w promocji to wzięłam i nie zawiodłam się. Zwykle mydło wybierałam ze względu na zapach tu jest on delikatny albo nawet go brakuje. 
Już zakupiłam uzupełnienie, więc myślę, że ta buteleczka sprawiła, że przekonałam się do mydeł bez zapachu.
Kosztowało ok 5-6zł.

23. I ostatni produkt Tołpa, dermo intima, płyn do higieny intymnej. Nie podrażnia. Dobrze się sprawuje, nie pachnie, więc jest dobrze. Ma fajną pompkę, która się nie zacina i daje nam odpowiednią ilość produktu.
W opakowaniu jest 195ml produktu, niby niewiele, ale jest naprawdę baaaardzo wydajne i kosztuje ok 15zł.


I takim o to sposobem dotarliśmy do końca. Jesteście tu jeszcze?
Nie sądziłam, że będę miała tyle zużyć. Ale fajnie skończył się ten rok :)
Miałyście, któryś z tych produktów? Co o nich myślicie?

Pozdrawiam,
Karolina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz