czwartek, 24 kwietnia 2014

Po świątecznie!

Jak się macie po świętach?
Ja dobrze, ale powoli dochodzę dopiero do siebie.
Niby tylko jeden dodatkowy dzień wolny, a jakoś tak inaczej.
W sumie stwierdziłam, że siedzenie przez dwa dni przy stole zmęczyło mnie bardziej niż bycie w pracy czy w szkole, a też ciągle tam siedzę.

Jednak dziś nie o tym.
Od razu przyznam się, że ZNOWU NIE UDAŁO MI SIĘ Z PROJEKTEM 2 ZUŻYCIA - 1 ZAKUP.
A to wszystko wina PROMOCJI! Najgorsze, że miesiąc się jeszcze nie skończył i teraz Rossmann, Hebe i Natura jeszcze zarzucają na nas swoje sidła. Niby nic nie potrzebuje, ale kto wie z czym wyjdę jak zawitam w progi drogerii.

Znajomi z Anglii zjeżdżali na święta do domu i wpadła mi okazja na zakupy z The Body Shop, w moich rejonach nie ma sklepu, najbliższy jest w Berlinie albo w Warszawie. Los jednak chciał, żeby lekko zbankrutowała, bo na brytyjskiej stronie TBS była promocja i niektóre masła do ciała kosztowały 4£ zamiast 13£, więc żal było nie skorzystać. Za to żele pod prysznic kosztowały 3£.
 Na zdjęciu masła migdałowe,brazylijski orzech, gruszkowe, dreams unlimited. Moim pierwszym masłem było passion fruit i jego zapach mi trochę nie podszedł, za to teraz mam makadamię i jestem zachwycona. :)


Z żeli wybrałam papaya, migdały, morringa i grejpfrut.

Nie byłoby to jednak tak źle, gdybym nie weszła na stronę Bootsa i nie zobaczyła promocji na Soap & Glory. Tu zaczyna się zabawa. Na moje wytłumaczenie nie wiedziałam, kiedy znajomi znowu będą jechać (taa bo paczki z UK do nas nie przychodzą, po prostu winny się tłumaczy).
Promocja w Bootsie na S&G to 3 w cenie 2, na kosmetyki do mycia ciała i kosmetyki do makijażu. Natomiast przy pielęgnacji twarzy obowiązywał rabat w wysokości 1/3 na każdy produkt lub jak kto woli na wszystkie kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Na jedno wychodzi.
Od dawna chciałam sprawdzić słynnych żeli do mycia z S&G, a kiedy będzie lepsza okazja jak przy takiej promocji, że jeden żel jest gratis. Nie należą one do najtańszych, bo w regularnej cenie kosztują 6,50£. Więc z prostej matematyki wynika, że za poniższe "łupy" powinnam zapłacić 19,50£. A wyszło "tylko" 13£.
Mają boskie zapachy! Ale na razie nic więcej nie jestem w stanie powiedzieć, bo jeszcze ich nie próbowałam.
Poza żelami korciło mnie spróbowanie serii do oczyszczania twarzy. Męczą mnie już moje zaskórniki i zanieczyszczone pory, bez makijażu nie jest źle, ale później jak nałożę podkład i puder to wygląda kiepsko, a nie powinno.
Chociaż istnieje duże prawdopodobieństwo, że ja to widzę, a inni nie. Mimo wszystko i tak mi to przeszkadza i chciałabym jakoś sobie z tym poradzić.
Od razu zgarnęłam całą serię.
Najbardziej zależało mi na masce oczyszczającej 2w1.
Seria nie należy do najtańszych, bo ceny to 9£ za Srub, 10£ za Purifying mask, 11,50£ za No clogs allowed i najdroższy krem nawilżający za 12£, a przecież najmniejsze opakowanie ma i trzeba go używać po każdej ''masce''. Coś tego nie przemyśleli.
Na pocieszenie po promocji wychodzi, że krem nawilżający był gratis i jeszcze zostały 2£.
W najbliższym czasie nic do pielęgnacji już nie kupuję!
 Ale pocieszam się, że na stronie LaBeauty, gdzie można dostać kosmetyki z UK, zapłaciłabym 264zł, a tak bez promocji w Bootsie wyszłoby ok 212zł, z promo 1/3 to wyszło ok 150zł. Jakby nie było 100 zaoszczędzona. :)
Skusiłam się jeszcze na kremy jeden do rąk i drugi do stóp. Krem do rąk kosztował 5£, a do stóp 5,50£, je też obejmowała promocja 3za2. Więc kupiłam jeden krem dla mamy, żeby ogólny rozrachunek się zgadzał.

Już ostatnim zakupem jaki poczyniłam była kolorówka. Podczas mojej ostatniej wizyty w UK byłam nią skuszona, ale w stacjonarnych Bootsach był problem z dostępnością tych produktów.
 Dlatego teraz byłam wielce ucieszona, że mogłam je kupić i to na promocji.
Każdy puder,róż, bronzer kosztuje 11£, ja za 3 zapłaciłam 22£, wychodzi po 7 z haczykiem za sztukę, myślę, że to dość korzystna oferta była.
Kupiłam puder wykańczający, duo bronzer i różo-rozświetlacz.
Bardzo podobają mi się opakowania, od pudru i bronzera są papierowe mocne i śliczne!! Trochę przypominają opakowania theBalm. Natomiast opakowanie od różu jest plastikowe :((



 To już wszystkie moje kosmetyczne zakupy z UK!
Mam jeszcze jogurtownice, ale to muszę ją porządnie przetestować i może dam wam znać jak się sprawdza :)

Czekam jeszcze na zamówienie z Douglasa jak będzie już kompletne to też pokażę wam co kupiłam.
W tym miesiącu popłynęłam totalnie. W przyszłym mam całkowity BAN na zakupy, nie wiem jak mi się to uda, bo przecież w Rossie będzie promocja na kosmetyki do ust, a ja czaję się na nowe pomadki ;/

A jak tam u was?
Dajcie znać w komentarzach!

Pozdrawiam i życzę wam miłego dnia!!



4 komentarze:

  1. Aż mi oko tyka z zazdrości ;) Samych produktów oraz okazji z jakich skorzystałaś!
    Ach mogę tylko pomarzyć. Będę czekać na recenzje, szczególnie kosmetyków z Soap&Glory, bo od dłuższego czasu mnie interesują.
    W Douglasie w końcu nic nie kupiłam. Odpuściłam tym razem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupiłam krem pod oczy, bo i tak wcześniej się obkupiłam.
      Mój portfel płacze, moje konto płacze.

      Usuń
  2. U mnie ta akcja tez się nie udaje (hehe a sama to wymyśliłam), choć w kwietniu jest o wiele lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na początku miesiąca trzymałam się ostro, a później posypały się okazje i promocje. Także kicha :( mam nadzieję, że w maju mi się uda :D
      A jak tak dalej pójdzie to niedługo nie będę miała, gdzie tego wszystkiego trzymać.

      Usuń