wtorek, 11 listopada 2014

Empty #13

Mamy już prawie połowę listopada, a ja dopiero ogarnęłam się ze zużyciami z października, niezły poślizg.

W tym miesiącu udało mi się  zużyć, aż 3 szampony. Garnier Fructis, Grapefruit tonic, ma przyjemy, owocowy i delikatny zapach. Na początku świetnie sprawdzał się do moich włosów, jednak później brakowało im blasku. I z każdym kolejnym użyciem cieszyłam się, że zbliżam się do końca. Poczułam prawdziwą ulgę, gdy zawartość opakowania uległa zakończeniu. Mimo początkowych zachwytów, nie zamierzam więcej po niego sięgać. Szampon babydream, używałam do mycia pędzli od dawna. Ale później na mojej drodze stanęło mydło Vinci i szampon poszedł w odstawkę. Kolejny szampon to Pantene, Intensywna regeneracja, do moich włosów średnio się sprawdził, ale kózki były zadowolone, jednak ani szampon ani odżywka nie uchroniły włosia kozy przed zwichrowaniem. Garnier, Ultra Doux awokado i masło karite, po zużyciu pierwszego opakowania w wakacje myślałam, że to odżywka idealna, super nawilżała i wygładzała włosy. Ta jednak poza nawilżeniem sprawiała, że włosy robiły się splątane na końcach. I nie wiem czy to przez ich ówczesną długość czy jak. Ostatnim produktem do włosów była maska z Yves Rocher, błyskawiczna maseczka obudowująca-regenerująca z wyciągiem z owsa. Miała przyjemny zapach i wygładzała włosy, ale odbudowy ani regeneracji nie zauważyłam, a szkoda.


Blenda-a-med, 3d white ostatnio moja ulubiona pasta. Sięgam po nią na zmianę z Colgate White. Nie podrażnia zębów ani dziąseł. Lactacyd, sięgam po niego już regularnie, nie podrażnia. Jednak też nie zachwyca i nie jest to mój ulubieniec. Fresh&Natural, cukrowy peeling Mokka, przyjemny kawowy zapach, duże kryształki cukru, najlepiej sprawdzał się i szorował na sucho. Szorowanie na mokro wcale nie było dużo gorsze. Jednak w wannie czy pod prysznicem przeszkadzało mi opakowanie. Plastikowy słoiczek ma za dużą średnicę i ciężko było mi odkręcić zakrętkę mokrymi dłońmi, suchymi czasami też miewałam problem. Bath&Body Work, pianka do mycia dłoni o zapachu bawełny, czytałam wiele opinii, że przesuszają dłonie. Moje tego nie doświadczyły, więc jestem zadowolona. Jednak cena regularna nie zachęca do zakupu. Mimo, że produkt jest naprawdę wydajny, więc przy jakiejś promocji z chęcią sięgnę po inne warianty zapachowe.

 Peeling brzoskwiniowy z Yves Rocher, tubka wydawała się mała, jednak był naprawdę wydajny co mnie nieźle zdziwiło. Drobinki były naprawdę duże, ale konsystencja kremowa co sprawiało, że przyjemnie się go używało. Ziaja, kokosowe balsam do ust, sięgałam po niego bardzo rzadko, dopiero ostatnio, gdy dopadło mnie przeziębienie i wysuszone usta sięgałam po niego kilka razy na godzinę. Niczym nie zachwyca, ot nawilżający balsam do ust. Starazolin, krople do oczu, uważam, że to najlepsze krople do oczu, likwidują ich suchość oraz zaczerwienienia. p2, płyn antybakteryjny do rąk, ma bardzo lejącą się konsystencję i nieprzyjemny zapach. Szybko się zużył za co byłam mu wdzięczna. Miniaturka Clinique, all about eyes, nie wiem jak Clinique to robi, ale wszystkie produkty, które używałam przypadły mi do gustu. I przy użyciu miniaturek, zawsze mam chęć na zakup pełnowymiarowego opakowania.
Fresh&Natural, różana sól do kąpieli, uprzyjemnia kąpiel, woda jest lekko zmiękczona. Chętnie sięgnę po inne warianty zapachowe. Organique, proszek do kąpieli o zapachu Guavy, cudny, świetny zapach i umilacz kąpieli. Lush, Fresh Farmacy, mydło do mycia twarzy, miało dziwny zapach jednak super działanie, oczyszczał zatkane pory. I skóra była przyjemnie gładka, chętnie sięgnę po pełne mydełko, bo to była tylko mała próbka, a wystarczyła na naprawdę długo. Ostatnim produktem jest maseczka Balea, truskawka i wanilia, bardzo kremowa, skóra była miękka i chłonna kremów nawilżających. Miała naprawdę przyjemny zapach.

Podsumowanie:
18 zużyć -> 9 zakupów w listopadzie. (Może być trudno)

A jak wam idzie zużywanie?

Pozdrawiam i życzę miłego dnia!

6 komentarzy:

  1. Pianka Bath&Body Work bardzo mnie kusi, poczekam na promocje może wtedy się zdecyduję. Z szamponów, lubię ten
    babydream i nie tylko do pędzli ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pianki warto właśnie czaić się w promocji. A szamponu używałam do włosów, jednak robiło mi się siano (mam dziwne włosy).

      Usuń
  2. Do tej pory najczęściej używałam tradycyjnych kropli ze świetlikiem, a jednocześnie szukałam czegoś lepszego. Spróbuję tych polecanych przez Ciebie. Miałam w planach maskę do włosów YR, ale po Twojej krótkiej recenzji widzę, że szkoda na nią pieniędzy, więc wykreślam z listy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o krople to poza tymi Starazolin (czerwone) lubię Visine Classic (widziałam, że mają jeszcze opcję do oczu suchych, zmęczonych i wrażliwych).

      Usuń
  3. All about eyes chodzi za mną od ładnych kilku lat. Nie mogę się jednak zebrać do zakupu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się długo zbierałam i w końcu na promocji kupiłam All about eyes rich, a teraz leży i czeka na swoją kolej, bo zużywam miniaturki. :)

      Usuń