niedziela, 14 lutego 2016

Urban Decay x Gwen Stefani / paleta róży, pomadka, konturówki

  Witam się z wami w tą piękna?! niedzielę, mimo że za oknem nie jest wcale tak pięknie. Ale z każdym dniem bliżej nam do wiosny niż do zimy, więc jest się z czego cieszyć :) Zwłaszcza jak ma się wolne od pracy i można sobie chwilę odpocząć! 


 Dzisiejszy post będzie nawiązaniem do posta o palecie cieni UD x Gwen Stefani, którego znajdziecie tutaj. Urban Decay wraz z Gwen Stefani postanowiło poszerzyć limitowaną kolekcję o paletę róży, pomadki, konturówki oraz zestaw do brwi. Wszystkie opakowania produktów nawiązują do opakowania palety cieni, więc cała seria wygląda naprawdę uroczo. Jednak tu nie o opakowanie chodzi, a o zawartość. Jeśli jesteście ciekawe co się tam kryje to zapraszam dalej.
Na obecną chwilę kolekcję Gwen można dostać na stronie Urban Decay. Jakiś czas temu Sephora na swoim instagramie wspomniała, że będą dostępna i u nich, tak jak było wcześnie w przypadku palety cieni, jednak na chwilę obecną produkty na stronie się jeszcze nie pojawiły. Może na razie są dostępne stacjonarnie? Wiem, że występuje też problem ze znalezieniem palety cieni, bo na żadnej ze stron nie jest dostępna. Szkoda, że UD w Polsce nie sprzedaje już całej kolekcji. Na amerykańskiej sephorze jak i stronie UD paleta jest dostępna.
Do wyboru mamy 6 kolorów szminek i niestety tylko 5 korespondujących z nimi konturówek. :( Nie wiem czemu wszystkie konturówki nie są w Polsce dostępne?!?! Czemu czasami jesteśmy pomijani?
 Przejdźmy jednak do konkretów, pomadki występują w 3 różnych wykończeniach mega matowym, błyszczącym i kremowym. Matowy odcień to  714, który jest typową czerwienią, błyszczącym to Ex-girlfirend, który jako jedyny można nazwać nudziakiem. Pozostałe odcienie mają kremowe wykończenia, czyli Firebird, chyba najbardziej rzucający się w oczy kolor z całej gromadki, bo jest to fiolet. Rock Steady, winna czerwień. Spiderweb, wydaje się być lekko ciemniejszą czerwienią od 714. I na końcu kolor, który wybrałam czyli Wonderland - czerwień przełamana różem. 
Pomadka jest mocno kremowa, szybko sunie po ustach pozostawiając na nich delikatne nawilżenie. Jednak nie powiedziałabym, że jest trwała, bo zjada mi się po około 2 godzinach przy jedzeniu i piciu. Na plus, że zjada się od środka i w miarę równomiernie. Nie jest to jednak kolor na co dzień, chyba, że dla osoby odważnej. Próbowałam znaleźć podobny kolor w swoich zbiorach i najbliżej jest co znalazłam to Dashing od Marca Jacobsa oraz połączenie Ruby Woo i All Fired Up z MAC. 
 Oczywiście skoro mogę mieć idealnie dobraną konturówkę pod pomadkę to ją wezmę. I tak o to prezentuje się po prawej. Natomiast po lewej widzicie konturówkę Ex-Girlfriend, bo stwierdziłam, że przyda się do nudziakowych pomadek.
Swatche: Pomadka Wonderland, konturówka Wonderland, konturówka Ex-Girlfriend
Jakby tego było mało do koszyka wpadła mi również paleta róży. Chociaż to nie jest dokładne jej określenie, ponieważ w środku znajduje się zarówno bronzer jak i rozświetlacz. Więc za pomocą tej palety możemy spokojnie wykończyć makijaż twarzy. Raczej jej nie wykonturujemy, a ocieplimy, rozświetlimy i dodamy subtelnego koloru.
 UD pomyślało, że palety będziemy przechowywać razem, bo są tego samego rozmiaru i żebyśmy się czasem nie pomyliły to paleta cieni jest złota, róży natomiast biała. Dlatego spokojnie można sięgnąć do szuflady i wyciągnąć odpowiadającą nam w danej chwili paletę.
 Pierwszy róż w górnym rzędzie to Cherry, na pierwszy rzut oka może wydawać się blady, nawet po nabraniu go na palec, żeby zeswatchować mam takie wrażenie, może przez to, że jest raczej chłodnym kolorem. Jednak nałożony na policzka wygląda całkiem inaczej i ładnie odświeża makijaż. Easy to drugi z róży, jest to zdecydowanie cieplejszy i głębszy odcień różu niż Cherry. Natomiast Angel to złotko w czystej postaci i prostocie, można go stosować solo jak i z różami. Pięknie odbija światło i daje na policzkach efekt glow. Po roztarciu nie widać w nim drobinek, więc jest efekt tafli. I sprawdzi się na czubku nosa, jak i na łuku kupidyna.
Drugi rząd rozpoczyna Lo-Fi, czyli jedyny produkt w palecie, który nie posiada drobinek. Sprawdzi się jako bronzer do ocieplenia policzków, jak i całej twarzy. Równie dobrze może być użyty jako róż. Hush to kolejny rozświetlacz w tym zestawieniu, tym razem z pomarańczowymi tonami świetnie sprawdzi się w połączeniu z Lo-Fi jak i OC. OC to kolejny róż, tym razem bardziej pomarańczka niż różyk nie posiada w sobie widocznych drobinek, jednak gdy dobrze się przyjrzy swatchą to widać, że lekko się mieni. Jedni mogą go "podciągnąć" pod rozświetlacz, a w moim odczuciu to jednak róż.

Co myślicie o tej kolekcji? Podoba wam się czy raczej jesteście na nie?


PS. Na stronie UD działają kody na -20% od Maxineczki (Maxineczka) i RockGlamPrincess (RGPUD). Mam nadzieję, że którejś z was się przydadzą!

Miłej niedzieli!
Do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz