niedziela, 20 marca 2016

Treatment Enzyme Peel, AmorePacific

Pewnie nie spodziewałyście się nowego posta tak szybko. Ależ zaskoczenie, normalnie jak podczas grzybobrania :) Bohaterem dzisiejszego posta będzie peeling enzymatyczny, niezbyt znanej w Polsce, marki AmorePacific. Którą sama poznałam przez film HeyClaire na YT. Dlatego najpierw chciałabym przybliżyć wam samą firmę, a później skupić się na peelingu.


AMOREPACIFC jest marką numer jeden w Korei. Założycielem, której jest Mr. Sung-Whan Suh, którego pasją jest moc azjatyckich roślin. Marka Amorepacific powstała w 2002, aby skupić uwagę na poszukiwaniu azjatyckich roślin i rozwinąć innowacyjne technologie w połączeniu ze światowymi instytucjami. AMOREPACIFIC to najbardziej luksusowa marka w całym koncernie, a wszystkich jest około 30. A poprzez połączenie cennych roślin i najnowocześniejszych technologii firma będzie kontynuowała swoją podróż w opracowywaniu innowacyjnych i zaawansowanych rozwiązań kosmetycznych, w celu zapewnienia kobietom na całym świecie daru wysokiej rewitalizacji w pielęgnacji skóry i zapobiegać oznakom starzenia. Kosmetyki bogate są w składniki odżywcze z rodzimej Azji, składniki takie jak zielona herbata, bambus i  ingredients like green tea, bamboo, and koreański czerwony żeń-szeń. Formuła o ośmiogodzinnym czasie uwalniania przenika najgłębsze warstwy skóry, aby je nawilżyć, odżywić i odnowić.  Aby zapewnić największe nawilżenie jakie jest możliwe, marka również kultywuje swoje własne składniki i zbieranie danych roślin o określinym czasie (np. pierwsze liście zielonej herbaty zbierane są przed godziną 10 rano). I dzięki temu dostarcza najlepsze rezultaty udoskonalenia skóry jakie są możliwe.
Głęboko efektywny, rozjaśniający eksfoliator, biały proszek, który aktywuje się przy użyciu wody, aby rozpuścić martwe komórki naskórka, eliminuje toksyny oraz wyrównuje kolor skóry bez agresywnych drobinek. Formuła została stworzona tak, aby rozświetlić i wyrównać skórę przy okazji zapewniając delikatną, gładką cerę. Po dłuższym stosowaniu poprawia się działanie innych produktów poprzez usuwanie martwego naskórka i zapobieganiu absorpcji przez skórę.

Skład:
Actose, Mannitol, Sodium Lauroyl Glutamate, Sodium Cocoyl Glycinate, Dextrin, Water, Zeolite, Silica, Betaine, Allantoin, Papain, Camellia Sinensis Leaf Extract, Polymethyl Methacrylate, Peg-75, Zea Mays (Corn) Starch, Methylparaben, Butylparaben, CI 19140, CI 42053, Fragrance.

W składzie nie znajdziecie siarczanów, ftalanów i petrochemikaliów.  


Peeling sprawdza mi się za każdym razem, gdy budzę się zmęczona i wyglądam jak siedem nieszczęść, minutka masowania, mocne spłukanie twarzy i od razu wyglądam sto razy lepiej. Skóra jest gładsza, jaśniejsza i wygląda jakbym wróciła z weekendu w spa. Dlatego po peeling sięgam bardzo chętnie. Dodatkowo nie zawiera zdzierających drobinek i jest bardzo delikatny, dzięki temu mogłabym używać go każdego dnia. Jednak tego nie robię, bo mimo, że jest delikatny to wciąż jest peelingiem, więc stosuję go góra 2-3 razy w tygodniu. 
Jedyny minus jaki w jego przypadku zauważam to zapach w czasie masażu. Kojarzy mi się z męską pianką do golenia. Nie jest jakoś mocno nieprzyjemny, nie trwa też długo. Dlatego jakoś specjalnie mi nie przeszkadza. A peelingiem jestem zachwycona. :)
W sumie jest jeszcze jeden podwójny minus - cena i dostępność. Pojemność ok. 70gram kosztuje $ na stronie sephora.com, dostępny jest jeszcze na stronie producenta, ale z tego co widziałam to nie wysyłają do Polski. 

A wy słyszałyście o kosmetykach AmorePacific? A może miałyście z nimi styczność i polecicie coś wartego uwagi? 
 Buziaki :*







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz