niedziela, 7 sierpnia 2016

BARCELONA, ugryziona z innej strony / kulinarny świat


Witajcie po długiej przerwie!
Dzisiaj trochę inaczej, bo chciałabym zaproponować wam post o kulinarnej części Barcelony. W mieście zakochana jestem od mojej pierwszej, acz krótkiej wizyty, a nawet jak pomyślę to i wcześniej mnie tam ciągnęło. Może dlatego, że Hiszpania i morze zajmują znaczną część mego serca. A Barcelona to dwa w jednym :) Nie chcę przedłużać, więc jeśli jesteście zainteresowani gdzie (a czasami to nie) zjeść w Barcelonie to zapraszam dalej...

1. Dobrą i budżetową opcją jest stołowanie się na targu La Boqueria, jeśli ktoś lubi sam przygotować sobie posiłki to może na targu kupić półprodukty (świeże warzywa, owoce, mięsa (jamon), ryby, sery, przyprawy, orzechy... dosłownie wszystko), małe gotowe przekąski, czyli koktajle, mieszanki owoców też.

Jak również są stoiska serwujące ciepłe jedzonko na miejscu. My podczas wizyty zatrzymaliśmy się w hostelu, który nie miał kuchni, więc nie mogłam zasmakować świeżych owoców morza (które uwielbiam). Jednak przy najbliżej okazji... czyli jeszcze w tym roku to się zmieni :D Najczęściej zachodziliśmy na targ po mieszanki owoców i koktajle, które są przeprzeprzepyszne <3
Lokalizacja: La Rambla 91, w pobliżu stacji metra Liceu. 

2. Drugim miejscem, o którym warto wspomnieć, niestety nie ze względów kulinarnych, acz wystroju. Po wejściu do El Busc de les fades, możemy przenieść się w leśny świat. Stoły się ustawione wokół drzew, które wypełniają całą knajpę. Taki leśno, bajkowo - trochę dziwaczny świat. Jedzenie bardzo słabe, za to podają pyszną herbatę, jeśli zwiedzanie Barcelony planujecie jesienią/zimą to warto wstąpić i się w środku trochę "ogrzać", a przy okazji sprawdzić ten ciekawy wystrój. O knajpie słyszałam wcześniej, zaznaczyłam sobie w notesie, że fajnie byłoby tam wpaść i zobaczyć jak tam jest. Jednak nie przykładałam dużej uwagi, żeby miejsce znaleźć. Ale trafiliśmy tam przypadkiem, więc musiałam sprawdzić co dzieje się w środku. Byliśmy tam z samego rana, więc było dość pusto. Jednak wieczorami miejsce tętni życiem. :D

Lokalizacja: Passatge de la Banca 7
 3. Jeśli już jestem przy rozczarowaniach to zawiodłam się na barcelońskim churros!! Wcześniej, gdy bywałam w Hiszpanii (w różnych rejonach kraju) i jadłam churrosy to porcje były dość pokaźne. A stosunek jakości/ilości do ceny bardzo odpowiedni. Katalońskie churrosy miałam okazję próbować kilka lat temu na targu w Empuria Brava, więc myślałam, że i te barcelońskie będą takie same... jakże się pomyliłam. Wzmiankę o "pysznych churrosach", które należy w Barcelonie zjeść przeczytałam w przewodniku. Dlatego mimo, iż smak churrosów był mi znany to postanowiłam sprawdzić czym mogą się różnić. Przewodnik mówił o jakimś konkretnym miejscu, więc i go szukaliśmy. Uradowani wpadliśmy do knajpy, zamówiliśmy i dostaliśmy 8 małych patyczków i tyle... Za bajońską sumę ponad 7€, teraz to nawet nie chcę pamiętać ile zapłaciliśmy... niedobre, mdłe, tłuste (taki ich urok, ale nie podwójnie odgrzewanych), wydające się surowe... podwójnie odgrzewane... itp. Zawiedzeni wyszliśmy z knajpy (szczerze nie polecamy... mała knajpka zaraz przy La Rambli). Później okazało się, że to nie było odpowiednie miejsce. Do tego konkretnego z przewodnika należy się trochę zgubić w Dzielnicy Łacińskiej, ok udało nam się. Odpowiednia ulica znaleziona *poprzednia miała podobną nazwę i nas zmyliła*. Weszliśmy do środka, wystrój starawy, knajpa niewielka, ale zapełniona. Zamówiliśmy kawę i churros. I tym razem dostaliśmy 3 churrosy w każdej porcji *te ze zdjęcia, na fotkę załapały się tylko dwa*, tym razem świeże i smaczniejsze, ale to nadal nie było to co znałam z wcześniejszych wizyt. Zirytowani stwierdziliśmy, że nie dane nam będzie zjeść dobre churrosy.... nie powiem, byliśmy trochę zawiedzeni. Bo jak w tak wielkim mieście możne nie być budki z churrosami. Aż znaleźliśmy jedną za Stadionem Camp Nou. Nie serwowali takich churros, o jakich marzyliśmy, ale mieli nadziewane śmietaną, karmelem i czekoladą. Wzięliśmy je na spróbowanie i były pyszne! A może to nasze oczekiwania tak spadły i umieraliśmy z głodu po całym dniu zwiedzania, że nam tak posmakowały. Jednak, jeśli w Barcelonie tak jak my chcecie zjeść churros to nie chodźcie po knajpach tylko szukajcie foodtrucka, który je serwuje.
Ahh i nie jedźcie żadnych churrosów na lotnisku! Ostatnia próba okazała się smakową porażką!
Koniec z jedzeniem nie spełniającym oczekiwań, czas teraz na coś lepszego :)

Pierwszy bar znajduje się na rogu La Rambli i Carrer de la Pontaferrissa 1/2, drugi jest przy Carrer de Petritxol. Natomiast foodtruck La Xurre stoi przy Travessera de les Cortes i Calle Aristides Maillol.

4. La Fonda, restauracja znajduje się w pobliżu La Rambli, naprawdę blisko. Więc w każdej chwili można wskoczyć na pyszny obiad. Niestety umierający z głodu mogą paść pod restauracją, bo w porze obiadowej przed drzwiami ustawiają się kolejki. Mimo, że stolików jest tam bezliku na dwóch poziomach. My w niedzielę w porze obiadowej czekaliśmy ok. 25 minut, więc czas oczekiwania nie jest jakiś długi. Jednak kolejki mogą przestraszyć potencjalnych klientów. Jeśli ktoś ma gumowy żołądek to w pobliżu znajdują się mniejsze knajpy i można wskoczyć tam na kawałek pizzy. Ja jednak polecam poczekać, bo serwują tu naprawdę przeróżne pyszności i szkoda wrzucać w siebie coś innego. :)
Słabym punktem całego przedsięwzięcia jest obsługa, bo długo im schodzi przyjście z kartą, przyjęcie zamówienia i ostatecznie podanie posiłku. Jednak, gdy jedzenie wjedzie już na stół to zaczyna się magia. Najpyszniejsze miejsce ze wszystkich jakie odwiedziłam w Barcelonie! Można zamawiać pojedyncze posiłki albo skusić się na menu za 16,50€, na które składa się przystawka, danie główne, deser i napój. My stwierdziliśmy, że nie jesteśmy, aż tak głodni i zdecydowaliśmy się tylko na jedną przystawkę dla wszystkich, dla każdego już danie główne i napoje. Jednak po posiłku doszliśmy do wniosku, że fajnie byłoby zjeść jakiś deser... więc ostatecznie zapłaciliśmy tyle samo co za menu, a spróbowaliśmy mniej. Następnym razem biorę menu, to już postanowione. :)

Lokalizacja: Carrer dels Escudellers 10, skrzyżowanie z Passatge del Escudellers

5. La Rita, koło tej restauracji przechodziłam wielokrotnie podczas listopadowej wizyty w Barcy, ale dopiero jak przed ostatnim wyjazdem o niej przeczytałam w sieci postanowiłam, że wejdę w końcu do środka. Z zewnątrz niczym nie zaskakuje, ani specjalnie do środka nie przyciąga. Za to w godzinach 13-15.55 można zjeść pokaźny obiad, z deserem i napojami za 10,50€.  W późniejszych godzinach menu kosztuje 16,50€ albo 20,50€. Wszystko smaczne, dobrze doprawione i pyszne! Obsługa na wysokim poziomie. My zdecydowaliśmy się na Noodle "Fideua" z krewetkami, małżami i sosem aioli. Jednym słowem - pyszotka! Jeśli będziecie *a raczej na pewno* w okolicach Casy Batllo albo Casy Milla to warto sprawdzić :D
Lokalizacja: Carrer d'Arago 279

6. Kiosko, burgerowania, która znajduje się na przeciw dworca Estacio de Franca, w pobliżu Parku Ciutadella i Łuku Triumfalnego. Burgera możemy sobie sami skomponować zaczynając od rodzaju pieczywa, przez sosy, mięso i dodatki. Było naprawdę smacznie! Miejsce warte sprawdzenia :)
Lokalizacja: Avenue del Marques de l'Argentera 1
7. Las Fritas, miejsce gdzie serwują tylko frytki z dodatkiem "sosów" serowych, mięsnych i innych. Jest ich, aż 9 i każdy znajdzie coś dla siebie. Znajduje się w pobliżu Portu Vell. Frytki, jak frytki - dobre, fajnie wypieczone, a co najważniejsze świeże, ale właściwie to dodatki robią tu całą robotę.
 Lokalizacja: Passeig de Joan de Borbo 12


8. Paella, cóż będąc w Hiszpanii czy Barcelonie wypadałoby spróbować jednego z ich najbardziej rozpoznawalnych dań. A Paella takim niewątpliwie jest. Ja swoją kosztowałam w pobliżu plaży Barcelonaty, przy targu. Według mnie paella jest najlepsza z owocami morza, dużo małż i krewetek i jestem szczęśliwa :D:D Ta mi niczego nie urwała, ale przyznam, że była dobra i z czystym sumieniem mogę ją dalej polecać :) *Same krewetki też mają dobre. :D
Lokalizacja: El Guindilla, Plaça del Poeta Bosca 2

9. Lody, koło parku Guell - sorbety na patyku, najlepsze na ochłodę po długim zwiedzaniu albo przy upale. Wiele smaków do wyboru, a i cena nie jest jakaś straszna i zaporowa.
Lokalizacja: Coffee Park, Carrer de Larrard 57/59

10. Boulangery, przepyszna piekarnia, która znajdowała się w pobliżu mojego hostelu. Serwują tam najlepsze kanapki z tuńczykiem, mięsem, różnymi serami - od wyboru do koloru, ale pod warunkiem, że wpadacie od poniedziałku do piątku. Bo w weekendu mają już inne kanapki. :( Za to pyszny chleb z oliwkami mają przez cały tydzień, tak samo jak zaje...biste tartaletki z owocami. :D Można zjeść na miejscu, bądź zabrać ze sobą na wynos.
Lokalizacja: Carrer de Valencia 287

11. Petit Pot, mały bar, który również serwował dobre kanapki na śniadanie (te wyżej jednak są lepsze). Ale tu też każdy znajdzie coś dla siebie + świeży sok z pomarańczy <3. I dobra prawdziwa kawa. Miejsce fajnie urządzone. :)
Lokalizacja: Carrer del Bruc 84


Mapa
Przed wyjazdem warto zajrzeć na stronę z ciekawymi restauracjami z Barcelonie, może akurat czymś się zainspirujecie :D 
To takie małe miejsca, które spodobały się, bądź jak w przypadku kilku też nie..., mojemu podniebieniu. 
W kolejnych postach... mam nadzieję, że będą one trochę szybciej postaram się zamieścić "mój przewodnik" :D 


Miłej niedzieli wam życzę, ładujcie akumulatory na nadchodzący tydzień :)
Pozdrawiam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz