poniedziałek, 13 lutego 2017

Subiektywnie po Barcelonie #7

Mały przerywnik w kosmetycznych postach... czas start!



Nie czuję się do końca usatysfakcjonowana materiałem z Barcelony, więc chciałabym na chwilę wrócić do subiektywnego wpisu i dodać jeszcze kilka miejsc wartych odwiedzenia... poza tymi już wcześniej wspomnianymi.





Pierwszym miejscem jest już odwiedzony przeze mnie wcześniej plac przed Muzeum Narodowym ale w końcu udało mi się trafić na działające fontanny. Przy 3 wizycie, ale jednak! Mimo, że było to w listopadzie, to cholernie zmarzłam, bo liczyłam na pogodę sprzed roku... a jednak było trochę zimniej. Nieprzygotowana na to *zapomniałam zabrać kurtkę, braaawo ja* i po całym dniu zwiedzania, W KOŃCU się doczekałam. Cierpienie tego dnia, jak i wcześniejszy brak możliwości zobaczenia fontann sprawiły, że spodziewałam się czegoś niewyobrażalnego.... nadal myślę, że zobaczyć tańczące fontanny to fajna sprawa, ale na pewno nie warta cierpienia, chłodu, głodu i czego tam jeszcze. 
*Stwierdziłyśmy, że wracać do mieszkania nam się nie opłaca, bo po odjęciu czasu spędzonego w metrze zostałoby nam z 30 minut... tym razem chyba bym pojechała i wróciła na późniejszy "seans".
Jeśli macie chęć to moje nagrania z tego dnia możecie zobaczyć poniżej:

























Ciekawym miejscem do zobaczenia dla osób, które lubią sztukę jest zdecydowanie Muzeum Narodowe. A tym, którzy za sztuką nie przepadają to od razu polecam udać się na taras widokowy. Przy zakupie biletu do Muzeum i Miasteczka Poble Espanyol wejście na taras jest darmowe. W innym przypadku kosztuje 2€, warto je wydać. Żeby udać się na taras najpierw należy wjechać winą (na lewo od wejścia), a później przejść trochę stopni po schodach. Na tarasie można przebywać do zamknięcia, my udałyśmy się tam w godzinach popołudniowych. Widok na miasto jest świetny, a i miejsce dość ciekawe. Bo powrót nie jest taki łatwy! Należy przejść po prawie całym dachu do drugiego wyjścia. Z tamtej strony można zobaczyć całe wzgórze. Powiem szczerze, że jest to miejsce dla osób, które nie mają lęku wysokości. W sumie sama wysokości się nie boję i po dachu mogłam iść, ale jest tam taki kawałek, że trzeba iść po metalowo/drewnianych podestach.. jak na poniższym zdjęciu i to mnie najbardziej przeraziło. Niestety później ciężko cieszyć się widokami, jeśli nie wiesz co czeka cię dalej. Na szczęście jest już później spokojnie i można odetchnąć z ulgą.



Poble Espanyol park/muzeum zbudowane na stare miasto. Żeby pokazać turystom jak to kiedyś wyglądała Hiszpania zanim przyszła szklana cywilizacja. Myślę, że jest to ciekawe miejsce. Dla osób, które pierwszy raz są w Hiszpanii, bo większość małych miasteczek nadal tak wygląda. I jeśli się w jakimś było to nie robi już takiego wrażenia. Jednak sporo się tam dzieje, bo jest trochę knajpek (ceny trochę wysokie nawet jak na Barcelonę, drożej to chyba tylko na La Rambli jest), masa sklepików z wyrobami rzemieślniczymi.




Udając się na Wzgórze Montjuic można znaleźć 2 tarasy widokowe, jeden skierowany w stronę centrum miasta, zwłaszcza pomnik Kolumba, a drugi na port (znajduje się pod Zamkiem Montjuic, żeby tam się dostać trzeba za kasami przejść w lewo).

 



Oczywiście będąc na Wzgórzu warto skorzystać z kolejek. Jeśli wybierać między tą na wzgórze, a nad miastem to zdecydowanie wolę tą drugą. Nie jestem fanką wyciągów, ale te kolejki mnie zauroczyły i bardzo chętnie wybieram się nimi na małe "przejażdżki" przy każdej wizycie w mieście.







Wzgórze Tibidabo, chciałam je odwiedzić już podczas pierwszej wizyty, ale zabrakło mi czasu... i nie wiedziałam jak się tam dokładnie dostać, w krótkim czasie. Przy 2 wizycie, woleliśmy poleżeć na plaży. Dopiero 3 razem się udało (jakoś 3 wyjazd był pełen 1 rzeczy)... ciekawe miejsce z pięknym widokiem na miasto. Całkiem innym, bo wzrokiem można złapać całą Barcelonę, a przy dobrej pogodzie ładnie widać góry Montserrat. Odwiedzić można też bardzo ciekawy kościół.


 
Jest kilka możliwych sposób, aby dostać się na Wzgórze. My wybrałyśmy przejazd pociągiem S1 albo S2, które ruszają z Placu Catalunya i zatrzymują się na stacji Provenca (my tam wsiadałyśmy). eSką jechałyśmy do stacji Peu del Funicular. Tam wsiadłyśmy w jedyną kolejkę na górę. Następnie dalej można udać się pieszo pod górkę (trochę spore wyzwanie, ale idzie się go podjąć) albo poczekać na busika, który jeździ 3-4 razy na godzinę. Zawiezie pod sam klasztor. Jeśli wszystko zgra się w czasie można to załatwić na jednym skasowanym bilecie. Czyli w zależności jaki bilet wybraliśmy to przejazd będzie kosztował od 1€ do kilku €.

Na wzgórzu znajdują się też karuzele, cenowo różnie to się plasuje, ale od chyba 15€ do 30€...


Widok na część Barcelony i Badalonę.


Oczywiście na pewno należy udać się do Parku Guell, bo bez niego wizyta w Barcelonie nie będzie "pełna".  Kolejny z projektów Gaudiego. Piękne miejsce, ze świetnym widokiem na miasto. Park dookoła jest również fajnym miejscem dla biegaczy albo na piknik. 



Chyba jeszcze nie wspomniałam o Parku Ciutadella, który znajduje się niedaleko plaży oraz Łuku Triumfalnego. Naprawdę piękne miejsce do odpoczynku podczas długiego dnia zwiedzania albo po ciężkim dniu w pracy. Znajduje się tam małe jeziorko po którym można pływać łódkami.



Na dziś to już wszystko!
Mam nadzieję, że pomogłam w planowaniu wyprawy! :)
Pozdrawiam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz