czwartek, 1 maja 2014

Empties #8 part

 Skoro kwiecień dobiegł końca to czas na empties, moje puste opakowania skrupulatnie zbierane przez cały miesiąc.
Zaczniemy dziś od twarzy.

piątek, 28 marca 2014

Lush, Ayesha

Na marzec podjęłam się wyzwania dzięki, któremu MIAŁAM OGRANICZYĆ ZAKUPY.
Poległam na całej linii. Do połowy miesiąca myślałam, że jednak mi się uda, bo zrobiłam tylko zakupy z YR. A przecież nic więcej nie potrzebuję, więc nic nie kupuję.
NIESTETY NIE!
18tego wraz ze znajomymi wybraliśmy się do Berlina, tą wyprawę planowaliśmy od dłuższego czasu i tak się złożyło, że ciotka miała samolot z Berlina do Hiszpanii, a jak już ją zawożę to od razu udam się do sklepów, powiedziałam o tym reszcie i pojechaliśmy.
Cóż zakupy miały być czysto ubraniowe, a głównym punktem wyprawy miał być Primark.
Ja jednak od kupowania ciuchów wolę kosmetyki. Sprawdziłam jakie sklepy są w okolicy i wiedziałam, że nie wyjdę z nich z pustymi rękami. Chyba, że ich nie znajdę!
Znalazłam!
Na SZCZĘŚCIE w The Body Shop nie mieli żadnej fajnej promocji, a ceny regularne skutecznie mnie odstraszają to nie kupiłam nic.


 W Lushu nie miałam tyle szczęścia i dlatego tu dziś jesteśmy.