Cześć :)
W dzisiejszym poście chciałabym wam przybliżyć jedną z moich ulubionych maskar 2016 roku, a mianowicie Tarte Light, Camera, Lashes. Mój egzemplarz to miniaturka, która była dodana do zestawu cieni pewien czas temu. Jako, że w poprzednim roku rekordowo dużo miałam wyjazdów to stwierdziłam, że świetnie sprawdzi się w tym czasie, bo nie będę musiała zabierać dużego opakowania. A, że podróżowałam tylko z bagażem podręcznym to każde miejsce było na wagę złota. I tak narodziła się moja miłość do niej. I nie dlatego, że jest mała i poręczna... zresztą jak wszystkie miniaturki!
