poniedziałek, 13 października 2014

GlamBrush, ocena pędzli po 4 miesiącach cz. 2

Dziś zapraszam was na drugą część o pędzlach GlamBrush.
 Zasada wstawiania zdjęć ta sama (pierwsze zdjęcie, pędzle na jasnym tle - przed użyciem, drugie zdjęcie, pędzle na ciemnym tle - obecnie).



T1, duży duofiber, największy z pędzli duo, wg producenta nadaje się do nakładania podkładów wszelkiej maści, pudrów oraz różu. Z pędzli do twarzy po niego sięgałam najrzadziej, może właśnie jego wielkość była dla mnie taka odstraszająca? Używałam go jedynie z pudrami, dawał delikatny efekt, nie nabierał dużo produktu, więc nie było efektu ciastka. Trochę rozlazł się na boki, ale nie przeszkadza to w użytkowaniu.
T2, to syntetyczny pędzelek do podkładu. Jego kształt nie uległ zniekształceniu, włosie jest nadal miękkie i nie wymaga specjalnego traktowania. Sięgam po niego dość często, jednak nie przebił mojego ulubieńca z RT.
 
T3, to większy brat T2, sprawdza się do nakładania pudru. Jednak nie jest to pędzel niezastąpiony. Jak u poprzednika, jego kształt nie uległ zmianie.

T4, fajny pędzel do pudru. Miękki, włosie nie stwardniało. Jednak troszkę zwichrowało się i odstaje od kulki.

T5, średni, lekko spłaszczony duofiber, dobrze sprawdza się przy nakładaniu mocno napigmentowanych róży. Włosie odkształciło się podobnie jak w T1.
 T6, najmniejszy z braci duo, dobry do róży, można nałożyć nim puder pod oczami. Jednak dla tylu podobnych pędzli ciężko znaleźć inne zastosowanie. Wydaje mi się, że z całej trójki zwichrował się najbardziej.
T7, wachlarzyk do rozświetlacza. Cóż, jak dla mnie to zbędny w całej tej kolekcji. Jest tak malutki, włosy to można w nim na krzyż policzyć. Kiepsko nabierał rozświetlacz. Jak dla mnie totalna masakra.
T8, średnia kuleczka, sprawdzająca się przy nakładaniu pudru pod oczami. Daje radę z różem i bronzerem. Włoski lekko odstają.


T9, ostatni i najmniejszy z pędzli. Ze szpiczastym czubkiem, który sprawdzi się przy precyzyjnym konturowaniu twarzy, nakładaniu rozświetlacza. Włoski sterczą w każdą stronę.

W pędzlach do twarzy znalazłam 4 ciekawych zamienników dla moich dotychczasowych ulubieńców. Jednak nie zajmą one ich miejsca. Są dobry wyjściem awaryjnym, są to T2, T3, T4 i T8. Glam Brushe były reklamowane jako produkty o cenie Hakuro i jakości MAC. Co do pierwszego to się zgodzę i rękoma i nogami, jednak drugie... albo trzeba spuścić kurtynę milczenia, albo powiedzieć jak jest. Jakość MAC mają produkty, które zrobione są z lepszego włosia, więc i ich cena jest zdecydowanie wyższa. Fajnie jest reklamować produkt mówiąc o jego jakości i porównując do jednych z lepszych pędzli, bo więcej osób się skusi. Ale to jest totalna bzdura, serio. Pędzlom ciężko o jakość Zoevy czy Hakuro. 

Podsumowując, jeśli ktoś chce wspierać rodzime biznesy to zachęcam do kupna... Hakuro. Jeśli te pędzle wam nie odpowiadają to porządnie zastanówcie się czy, aby na pewno jesteście gotowe poświecić kupę czasu na mycie, pielęgnację, suszenie i układanie włosia. Bo moje włosy na głowie takiego spa przy myciu nie zaznały jak pędzle, a mimo wszystko... efekt tych zabiegów widać na załączonych zdjęciach. 

Teraz jeszcze wyleję swoje gorzkie żale, czytacie to na własną odpowiedzialność.
Wiem, że w dzisiejszych czasach ciężko jest wymyślić coś nowego, oryginalnego... kształt, materiał, wszystko się już powtarza. Ale w przypadku GlamBrushy widać jawną inspirację. Czy mi to przeszkadza? Właściwie mi to wisi, serio. Masa firm teraz kopiuje droższych rywali, np Urban Decay i ich słynne palety Naked kopiowane są przez MUA, MUR i W7. Każdy kupuje to na co go stać i uważa, że się u niego sprawdzi. Jednak wkurza mnie, gdy ktoś sam kopiuje innych, robi z siebie jawnego naśladowcę, a innych ocenia. Kogoś widać pod lasem, ale siebie to pod nosem ciężko zauważyć, prawda? 

Mogłabym się tu bardziej rozwodzić, ale i po co. Lekkie żale wywaliłam, resztę przemilczę.

Z tych szybkich zakupów mam tylko jeden wniosek, przy premierze różnych produktów należy najpierw poczekać na rzetelne recenzje innych i później podejmować decyzję o zakupie. Szkoda, że moja mama nie poczekała, na przyszłość będzie miała nauczkę.
























26 komentarzy:

  1. Czekałam na Twoją opinię i cieszę się, że żadnego nie kupiłam. W moim przypadku Hakuro także okazały się rozczarowaniem ;) Teraz wiem, że lepiej kupić pędzle Zoeva lub zainwestować w MACa. Btw ostatnio pokazał się specjalny filmik o myciu jajka tej marki, może powinni też zrobić instruktaż mycia pędzli ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Instruktaż do mycia pędzli był, ale pod prywatnym linkiem dołączony do zamówienia.
      W skrócie pędzle trzeba było pieścić, delikatnie dotykać, stosować szamponów i odżywek z SLSem, osłonek, układania włosia. Czas mycia pędzli wydłużył mi się ponad dwukrotnie. Kto ma na to czas?
      Jakbym miała tylko te 18pędzli, z czego 11 kozy to może i mogłabym pozwolić sobie na takie cackanie. Jednak nadal jestem zdania, że pędzel to ma mi ułatwiać życie, a nie je utrudniać, a jego pielęgnacja będzie trwać kupę czasu, który mogę inaczej spożytkować.
      A z jajkiem to widziałam, że też przeboje... mycie tylko wodą, na początku trzeba wylać litry wody, żeby jajko dobrze odbijało... ;/ nie zdecydowałam się na zakup, ale po samym filmie instruktażowym i kilku zdjęciach na insta, raczej do zakupu mnie nie ciągnie. Wg glam sklep omijam już szerokim łukiem.
      Chętnie zainwestowałabym w MACzki, ale niestety ceny pędzli są zaporowe :( jeden na razie musi mi wystarczyć. I postanowiłam nie robić zakupów pędzlowych do czasu, aż jakiś mi się nie rozleci... ciekawe czy wytrzymam:)

      Usuń
  2. No i w końcu jakaś konkretna opinia. Bo wszyscy wychwalali ta te pędzle pod niebiosa, a mi od początku coś w nich nie pasowało. Odstrasza mnie już sam wygląd, białe = będzie szybko się brudziło. Pozostanę przy Hakuro ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie jakoś szybko się nie brudzą, ale fakt urodą nie grzeszą. ;/

      Usuń
  3. jak na razie mam właśnie jednie pędzle z Hakuro, Maestro, RT, Inglota i EcoTools i zastanawiałam się, czy Glam Brush wypadają wybitnie na ich tle, ale chyba szału nie ma:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szału nie ma. Kopara nie opada, chyba, że ze zdziwienia.
      Jeśli chodzi o pędzle do twarzy to uwielbiam właśnie RT, a do oczu Zoevę.

      Usuń
  4. Ja mam pędzle Maestro, Pixie Cosmetics, Kozłowski. Tych nie miałam, ale szkoda że się nie sprawdzają jak należy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielka szkoda, bo miały potencjał mimo śmierdzącej kozy.
      Jednak życie wybrało inaczej.

      Usuń
  5. Fajny wpis. I ja właśnie ostatnio chcę sobie sprawić taki "wachlarzyk", który dla Ciebie jest zbędny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takiego cieniuśkiego chcesz?
      Mam wachlarzyk z ecotools i jest dużo grubszy i wygodniej mi się nim operuje, jednak co kto lubi.

      Usuń
    2. Co do sugerowanej pielęgnacji i niańczenia włosia po umyciu pędzli to zdecydowanie się z Tobą zgodzę ;D Kto to widział tyle zabiegów... Moje włosy także nie mają tyle uwagi z mojej strony ;-) Klika pędzli mam jedne lubię bardzo inne mniej..

      Usuń
    3. Nie rozumiem sensu niańczenia rzeczy, które mają nam makijaż ułatwiać, a nie utrudniać.

      Usuń
  6. Mam jeden pedzel od Hani i niestety juz po pierwszym mycu tragedia...w zyciu czegos takiego nie widzialam!mam 100 pedzli:Maestro,Hakuro,Zoeva itd i w zadnych wlosoe tak sie nie odszktalcilo i nie zniszczylo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. GB to porażka, ale odkąd przestałam się z nimi cackać jakoś nie uległy większemu zniszczeniu. Więc robią mi za pędzle zapasowe, gdy z lenistwa nie umyję standardowego zestawu. :)

      Usuń
  7. Witam, poszukuje pędzla duo fibre wielkości T6, czy mogłabyś polecić coś w podobnej cenie? Chce nim rozcierać na mokro korektor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takim "wielkim" pędzlem chcesz rozcierać korektor? Ja z Glambrushy do rozcierania używam 08 i 09, z Real Technique Starter Set największego pędzelka (seria fioletowa). A jeśli koniecznie musi być duo fiber to mam tylko RT Stippling Brush http://www.iherb.com/Real-Techniques-by-Samantha-Chapman-Your-Finish-Perfected-Stippling-Brush/41373 i używam go do kremowych róży.
      Mam nadzieję, że pomogłam. :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Spodobała mi się technika rozcierania korektora pokazana tu http://youtu.be/CUEtCNrhBeY?t=1m20s Nie jestem szczęściarą która korektor kładzie tylko w kąciku oka i minimalnie pod.

      Usuń
    4. Nie widziałam tego filmiku ;) muszę wypróbować.
      Myślę, że ten Stippling Brush dałby radę. (Wypróbuję i dam ci znać czy się sprawdza)

      Usuń
  8. Jakbyś mogła przetestować jeszcze ten nieszczęsny T6, nie przepadam za pędzlami stojącymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdzę i jego :) Nie ma problemu :)

      Usuń
  9. Btw. na jakim korektorze pracujesz? Bo to też będzie miało znaczenie w sumie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MAC Mineralize i MAC Pro Longwear. Widziałam w filmiku, że on miał taki bardziej jak kamuflaż. Poszukam co mam w szafkach i popróbuję.
      A ty jakiego używasz?

      Usuń
    2. Zamiast korektora używam od dobrych 15 lat Maxfactor Pan Stick - czyli bliżej do kamuflażu niż lekkiego korektora. Obecnie dodatkowo pod oko kładę różowy korektor z paletki Wibo (u mnie maskuje jak złoto i wcale nie podkreśla koloru cieni) Czyli trochę tego jest.

      Usuń
    3. Sprawdziłam oba pędzle i szczerze to nie ma między ich używaniem żadnej różnicy. Jednak naprawdę fajnie wygląda korektor nimi nałożony, wydaje mi się lekko nałożony, ale zakrywa to co musi. Nie zbiera się w załamaniach i ogólnie robota zrobiona śpiewająco. Próbowałam też większymi duofiber z glambrush i też sobie radzą.
      Próbowałam korektorów MAC i z Bourjois z serii CC *chyba* Jednak one to raczej lekkie są poza Pro Longwearem. Mam kamuflaż z Catrice jednak kolor mi nie odpowiada i czekam na dzień, kiedy nie będę musiała wychodzić z domu, żeby go przetestować :)

      Usuń