wtorek, 24 stycznia 2017

Ulubieńcy 2016 - pielęgnacja

Hej!
W zeszłym roku obiecałam post z ulubieńcami roku... nie udało mi się dotrzymać słowa, więc teraz nawet o nim nie wspomniałam, a oto jestem!


niedziela, 11 września 2016

NOWOŚCI / LUSH, GLAMGLOW, COVER FX ,HOURGLASS, LAURA MERCIER, MARC JACOBS, KAT VON D...

Cześć :)
W dzisiejszym poście chciałabym wam pokazać kilka nowości, które zakupiłam w ostatnim czasie. Od kilku dobrych miesięcy w mojej kosmetyczce nie zagościło zbyt wiele nowych produktów. Dlatego jadąc na urlop planowałam to trochę zmienić i wiedziałam, że największe zakupy poczynię w sklepie Lusha, do którego u nas nie mamy niestety dostępu, chyba że wybierzemy się na zakupy do Berlina bądź Pragi. 
Pierwszego dnia w Madrycie uderzyłam do Sephory, żeby od razu kupić obiecany Iwonce z bloga Iwetto liner z Kat von D. A przy okazji dla siebie skusiłam się na dwie pianki z Glamglow, ponieważ ich cena była naprawdę kusząca 15€ za sztukę - ok 60-70zł. A u nas w regularnej cenie 150zł. Dlatego od razu do koszyka wpadły dwie :)

piątek, 10 kwietnia 2015

Empties 3/2015

Hej ho, witajcie. Co tam u was słychać? Sporo czasu minęło od ostatniego posta, bo wiele się działo poprzez Święta w poprzedni weekend, po dwa weekendowe wyjazdy i moją obronę do której trzeba się było przygotować. Na szczęście zdałam na 5 i do października mam wolne albo i dłużej, bo jeszcze nie postanowiłam czy chcę dalej kontynuować edukację. W sumie to może i chciałabym, ale nie wiem na jakim kierunku, więc intensywnie myślę. Oczywiście gadam nie na temat, bo przecież dzisiaj post o zużyciach marca. Na szczęście nie ma ich wielu także zaczynajmy...

niedziela, 8 lutego 2015

Empties 1/2015

 Witam was dziś bardzo serdecznie :) 
Mam nadzieję, że weekend dobrze wam mija, ja swój co prawda krótki zaczynam w tej chwili, bo wczoraj miałam masę dodatkowej pracy, ale dziś to będzie czyste lenistwo. Domowe spa, filmy i seriale, dobra książka i pyszne jedzenie :)
Jednak ja dziś nie o tym, ten post jest przecież o zużyciach. Dlatego też nie przedłużam już i pokazuję wam co w minionym miesiącu trafiło do "kosza".

niedziela, 28 grudnia 2014

Zakupy Lush i paczki z USA/Tarte, Makeup Geek

Będąc w Berlinie musiałam wejść chociaż do jednego sklepu, który jest u nas niedostępny. Padło na Lush (miałam w planach jeszcze Rituals, jednak nie udało mi się tam trafić w sobotę, a w niedziele sklepy były zamknięte). Dobrze, że podczas jednej z przesiadek udało mi się zobaczyć sklep Lush i przyciągana jakąś siłą musiałam wejść. W sklepie było pełno ludzi, jednak obsługa pierwsza klasa potrafiła poradzić sobie z tłumem i z każdym z klientów zamienić kilka słów i pomóc w wyborze. Wcześniej miałam już plan co chcę kupić, tzn maseczkę do twarzy i kule do kąpieli. Tylko nie wiedziałam jakie. A, że różnorodność zapachów jest tam duża to stwierdziłam, że postawię na to co mnie najbardziej skusi.

wtorek, 11 listopada 2014

Empty #13

Mamy już prawie połowę listopada, a ja dopiero ogarnęłam się ze zużyciami z października, niezły poślizg.


niedziela, 10 sierpnia 2014

Szampon idealny, Lush Fairy Trade Honey

 Od pewnego czasu gościł w moich zapasach, a teraz postanowiłam go wypróbować i sprawdzić czy faktycznie jest się nad czym rozpływać. Do tej pory z Lush wypróbowałam kulę do kąpieli i żel aloesowy. Z kuli byłam bardzo zadowolona, żel trochę gorzej sobie radził, ale nie było źle. Jednak do tej pory nadal nie pojmowałam zachwytów nad marką. Aż do teraz...

piątek, 9 maja 2014

Lush, Grease Lightning


Hej, witam się z wami po krótkiej przerwie.
Weekend majowy już dawno za nami, jutro zaczyna się kolejny. A ja dopiero do was wracam, bo od poniedziałku nie mogę się ogarnąć. I nie wiem co się ze mną dzieje.

czwartek, 1 maja 2014

Empties #8 part

 Skoro kwiecień dobiegł końca to czas na empties, moje puste opakowania skrupulatnie zbierane przez cały miesiąc.
Zaczniemy dziś od twarzy.

piątek, 28 marca 2014

Lush, Ayesha

Na marzec podjęłam się wyzwania dzięki, któremu MIAŁAM OGRANICZYĆ ZAKUPY.
Poległam na całej linii. Do połowy miesiąca myślałam, że jednak mi się uda, bo zrobiłam tylko zakupy z YR. A przecież nic więcej nie potrzebuję, więc nic nie kupuję.
NIESTETY NIE!
18tego wraz ze znajomymi wybraliśmy się do Berlina, tą wyprawę planowaliśmy od dłuższego czasu i tak się złożyło, że ciotka miała samolot z Berlina do Hiszpanii, a jak już ją zawożę to od razu udam się do sklepów, powiedziałam o tym reszcie i pojechaliśmy.
Cóż zakupy miały być czysto ubraniowe, a głównym punktem wyprawy miał być Primark.
Ja jednak od kupowania ciuchów wolę kosmetyki. Sprawdziłam jakie sklepy są w okolicy i wiedziałam, że nie wyjdę z nich z pustymi rękami. Chyba, że ich nie znajdę!
Znalazłam!
Na SZCZĘŚCIE w The Body Shop nie mieli żadnej fajnej promocji, a ceny regularne skutecznie mnie odstraszają to nie kupiłam nic.


 W Lushu nie miałam tyle szczęścia i dlatego tu dziś jesteśmy.