piątek, 18 marca 2016

Oszalałam, czyli moja pielęgnacja kosmetykami Antipodes

Jak wam mija marzec?  Cholera mija nam już kwartał 2016 roku, a ja nadal nie mogę się przestawić. 
W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić wam moją obecną podstawową pielęgnację. Na produkty do pielęgnacji z Antipodes czaiłam się już całkiem długo, bo od zeszłorocznego zachwytu nad serum Hosanna, które nawet doczekało się recenzji na blogu. /klik/ 

Antpides to firma pochodząca z Nowej Zelandii, której myślą przewodnią jest ograniczenie narażenia ludzi na syntetyczne chemikalia oraz ograniczenie ludzkiego wpływu na środowisko. Zawsze preferują korzystanie z surowców, które uprawiane są w sposób zrównoważony na certyfikowanych sadach organicznych. Duża część ich produktów posiada certyfikat Organic (tak jak serum Hosanna, widoczne na zdjęciu wyżej), co oznacza, że składniki są w 100% naturalne, aż 70 do 95% składników musi posiadać certyfikat organiczny. A surowe kryteria międzynarodowe regulują pozostałe składniki. Jednakże pozostałych produktów nie ma co się bać, bo w 98 do 100% powstają z naturalnych składników.
Na pierwszy ogień idzie serum Divine Face Oil Avocado Oil  Rosehip. Jak sama nazwa wskazuje w skład olejku wchodzi olej awokado, jak również oleje makadamia, jojoba i dzikiej róży. Zadaniem tego serum jest usunięcie zmęczenia, stresu oraz przebarwień po słonecznych z twarzy. Olejek jest gęsty, a zarazem lejący, fajnie się rozprowadza na twarzy, szybko wchłania, więc poranny "rytuał" nie trwa wiecznie. Jednak, gdy nie nakładam na niego kremu bądź też mam dzień lenia i nie robię makijażu to olejek mi się nie sprawdza, bo twarz wygląda jakby się od samego rana się świeciła. Dobrze utrzymuje makijaż przez cały dzień. Skóra jest fajnie nawilżona i gotowa na resztę kosmetyków. Jedyną wadą jaką zauważam to zapach olejku, moim zdaniem pachnie trochę oliwą z oliwek, a może taki zapach jest oleju awokado?:> Stosuję go zarówno rano jak i wieczorem, w zależności od moich dziwnych dziennych upodobań. 
Skład olejku to: 
Persea Gratissima (Avocado Oil)*, Macadamia Ternifolia (Macadamia Oil)*, Buxus Chinensis (Jojoba Oil)*, Rosa Canina (Rosehip Oil)*, Canaga Odorata (Ylang Ylang Oil), Amyris Balsamifera (Torchwood), Santalum Album (Sandalwood Oil), Jasminum Officinale (Jasmine Oil), Citrus Sinensis (Orange Oil), Tocopherol Acetate (Vitamin E), Benzyl Benzoate+, Benzyl Salicylate+, Citronellol+, D-Limonene+, Farnesol+, Geraniol+, Isoeugenol+, Linalool+. * Ingredients Certified Organic By AgriQuality; + Components Of Essential Oils. 100% Of Total Ingredients From Natural Origin. 95% Of Total Ingredients From Organic Cultivation.
 
  Teraz czas na krem pod oczy, w trochę niestandardowej pojemności, bo aż 30ml produktu znajduje się w opakowaniu Kiwi Seed Oil Eye Cream. Krem wydaje się być lekki, ale niech to was nie zmyli, bo ma prawdziwego kopa. Świetnie nawilża okolicę pod oczami, która u mnie zawsze wydaje się przesuszona, więc nawilżenie jest najważniejsze! Ma przyjemny neutralny zapach, kremowego kremu. Powiedziałabym, że szybko się wchłania, ale to muszę powtarzać przy każdym z tych produktów, więc w tej chwili mówię to ostatni raz. Według producenta działa na zniszczone tkanki wokół oczu, dzięki zawartości witaminy C, która pochodzi z nasion owoców kiwi z Nowej Zelandii, olej z nasion marchewki i żel aloesowy mają za zadanie ożywienia, wygładzenia i nawilżenia skóry.
Skład kremu:
Aqua (Water), Persea Gratissima (Avocado Oil), Glycerin (Vegetable), Cetearyl Alcohol (Coconut Derived), Cetearyl Wheat Straw Glycosides, Steraic Acid (Vegetable), Glyceryl Stearate, Tocopherol Acetate (Vitamin E), Daucus Carota Sativa (Carrot Oil), Kiwiseed Oil (Actinidia Chinensis), Borage Oil (Borago Officinalis), Citrus Grandis (Grapefruit Seed Extract), Sodium Benzoate, Calcium Gluconate, Vitis Vinifera (Vinanza Grapeseed Extract).
Kolejnym z używanych przeze mnie produktów Antipodes jest Worship Superfruit Antioxidant Serum. Zapach przywodzi mi na myśl sorbet z owoców leśnych.  Serum najczęściej ląduje na mojej buzi wieczorami albo w dni, w które rezygnuję z makijażu - z czystego lenistwa bądź pośpiechu. Głównym jego zadaniem jest pomoc w zabezpieczeniu skóry przed przedwczesnym starzeniem się. Jeszcze tego nie zauważyłam, za to jego wchłanialność no mistrzostwo świata. Skóra wpija je w mgnieniu oka... cholera a miałam już o tym nie wspominać.
Skład:
Rubus idaeus (raspberry) water*, Vinanza Oxifend® Superfruit complex of Rubus ursinus (boysenberry) extract + Ribes nigrum (blackcurrant) extract +Actinidia deliciosa (Vinanza Kiwi® kiwifruit) extract + Vitis viniferia (Vinanza Grape® grape seed) extract, galactoarabinan, dehydroacetic acid, benzyl alcohol, Guar gum*, Xanthan gum, Euterpe oleracea (acai berry) extract*, caprylyl/capryl glucoside, Coffea arabica (coffee berry) extract, Tocopherol (vitamin E), essential oilfragrances of boysenberry+blackcurrant; citronellol†  geraniol†, isoeugenol†, d-limonene†, linalool†
† Component of essential oil
* Certified organic ingredient
Product certified organic by BioGro


O Hosannie już pisałam, więc odsyłam was do tamtego posta. :)
 A teraz nadszedł czas na kremy. Vanilla Pod Hydrating Day Cream, krem uniwersalny dla każdego, który jest głęboko odżywczy i nawilżającym balsamem. Jego formuła jest lekka i odświeżająca, a zarazem niezwykle bogata w składniki, które pobudzają skórę, poprawiają elastyczność i jędrność, a do tego zapobiega utracie nawilżenia. Pomaga też utrzymać czystą skórę  i wolną od przebarwień z właściwościami antybakteryjnymi, a to wszystko za sprawą Native New Zealand Manuka Honey. Natomiast Rosehip Oi, pomaga zredukować widoczność zmarszczek i nawilża skórę dzięki naturalnie wysokiemu poziomowi witaminy A & C i kwasów tłuszczowych.
 Natomiast moim kremem na noc jest Avocado Pear Nourishing Night Cream, który pachnie mi męskimi perfumami. Jakoś tak mi się kojarzy. Krem ten ma ratować naszą skórę podczas snu od oznak starzenia. Tak jak krem na dzień odpowiedni jest dla każdego typu cery. Stymuluje syntezę produkcji kolagenu w skórze, uzupełnia skórę o witaminę A i C oraz kwasy tłuszczowe. Wzbogacony o olej z nagietka, który pochodzi z płatków nagietka krem ten oferuje tradycyjne leczenie i naprawę skóry. Na zapach mają wpływ aromatyczna miezzanka Ylang Ylang, jaśminu i drzewa sandałowego, które zapewniają czysty roślinny zapach, który relaksuje zmysły jak również dostarcza korzyści dla skóry. Skóra po użyciu kremu jesy wygładzona, promienna i odmłodzona każdego dnia.
Skład kremu na dzień:
Aqua (Water), Butyrosperum Parkii (Shea Butter), Squalane (Vegetable), Leptospermum Scoparium Mel (Manuka Honey), Persea Gratissima (Avocado Oil), Macadamia Ternifolia (Macadamia Oil), Rosa Canina (Rosehip Oil), Glyceryl Stearate, Ceteareth-20, Ceteareth-12, Cetearyl Alcohol, Cetyl Palmitate (Natural Source), Lecithin (Vegetable), Tocopherol (Vitamin E), Macropiper Excelsum (Kawakawa Leaf), Vanilla Planifolia (Vanilla Oil), Citrus Nobilis (Mandarin Oil), Citrus Grandis (Grapefruit Seed Extract), Iodopropynyl Butylcarbarmate, Phenoxyethanol.
Skład kremu na noc:
 Aqua (Water), Butyrosperum Parkii (Shea Butter), Squalane (Vegetable), Persea Gratissima (Avocado Oil), Leptospermum Scoparium Mel (Manuka Honey), Macadamia Ternifolia (Macadamia Oil), Calendula Officialis (Calendula Oil), Caprylic Triglyceride (Fractionated Coconut Oil), Glyceryl Stearate, Ceteareth-20, Ceteareth-12, Cetearyl Alcohol, Cetyl Palmitate (Natural Source), Tocopheryl Acetate (Vitamin E), Lecithin (Vegetable), Citrus Grandis (Grapefruit Seed Extract), Santalum Album (Sandalwood Oil), Pogostemon Cablin (Patchouli Oil), Cananga Odorata (Ylang Ylang Oil), Lodopropynyl Butylcarbarmate, Phenoxyethanol.
U góry: krem na dzień, na dole: krem na noc
I na tą chwile to tyle, przy najbliższej okazji postaram się o resztę, czyli kosmetyki do oczyszczania twarzy, demakijażu i maseczki.

Mam nadzieję, że będziecie miały udany weekend!
Buziaki ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz