sobota, 8 lutego 2014

Zakupy z Victoria's Beauty

Mimo, że moja umiejętność malowania paznokci jest znikoma to jednak nie zmienia to faktu, że lubię lakiery. I czasami po prostu nie jestem sobie w stanie odmówić ich zakupu. Cóż... kobiety chyba tak już mają, prawda?


Po raz trzeci kupiłam lakiery za pośrednictwem strony Victorias Beaty.
Wcześniejsze zamówienia docierały do mnie w max 14 dni od złożenia zamówienia. Jednak to troszeczkę mi się przeciągnęło. Nie wiem czy to wina około świątecznego zamieszania? Zamówienie złożyłam 20.12.2013. I po 10.01.2014 zaczęłam się martwić, że zamówienie wg do mnie nie dojdzie. Ale dzięki możliwości sprawdzenia statusu, odetchnęłam w pewnym sensie z ulgą. W pewnym, bo zamówienie po 20 dniach nawet nie opuściło ich magazynu. Wysyłka nastąpiła dopiero 13.01 - przecież 13 to taka szczęśliwa liczba.
Pomyślałam, że 10 dni i będzie, prawda? Niestety, 23.01 znowu zaczęłam się lekko denerwować, ale myślę - co ma być to będzie, poczekam jeszcze. Przy okazji za pośrednictwem Twittera dowiedziałam się, że nie tylko moje zamówienie tak długo zbierało się w sobie. Ale w końcu, powoli zaczęły docierać do odbiorców. Więc postanowiłam jeszcze z tydzień poczekać cierpliwie.
I jaka była moja radość 27tego stycznia, gdy w skrzynce zobaczyłam AWIZO. Rano poczłapałam do punktu odbioru i uradowana jak zmierzałam do domu.

Od razu zabrałam się za rozpakowywanie paczki. I wiecie co. Mimo, że zawartość nie powala - 3 lakiery i odżywka.
To już mazałam się dwoma lakierkami Parka Perfekt i Mind Your Mittens (btw. jakoś ta nazwa kojarzy mi się z kotem, a wam?).
Przy zakupie moje oczy były skupione na PP, taka ładna złamana szarość z delikatnym szimerem, który po nałożeniu trochę znika. MYM było dość ciemny, szarym z granatowym? kolorem. I na początku nie byłam do niego przekonana, no ale kliknęłam. I wiecie co! MYM bardziej mi przypasował niż PP!
Oba lakiery mają cienkie pędzelki - nie przepadam za nimi, chociaż niby łatwiej się nimi maluje.
Jednak konsystencja PP jest bardzo rzadko i przy mojej nieudolności zalewa mi skórki.



Za to MYM ma odpowiednią konsystencję do tego pędzelka i ładnie rozprowadza się po płytce paznokcia - sunie jak torpeda. :)

Trzecim lakierem jest Warm&Toasty Turtleneck na tej nazwie idzie sobie połamać język. W&TT to brudny fiolet z delikatnym różem.


Mimo, że od złożenia zamówienia do jego dostarczenia minął miesiąc to myślę, że jeszcze skorzystam z oferty sklepu, bo ma przystępna cenę na lakiery OPI.
Macie, któryś z tych lakierów u siebie?
Co o nich myślicie?


Miłego weekendu!
Pozdrawiam,
Karolina

5 komentarzy:

  1. Śliczne kolorki, najbardziej podoba mi się ostatni, lubię takie brudne fiolety :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ogólnie lubię te przybrudzone kolory. Jestem jedną z tych co nie lubią rzucających się w oczy paznokci. Chociaż czasami zaszaleję :)

      Usuń
  2. Ps. dodaj sobie obserwatorów, bo mało kto korzysta z Google+ :)

    OdpowiedzUsuń