niedziela, 12 października 2014

GlamBrush, ocena pędzli po 4 miesiącach cz.1

 Zapraszam was dziś na moją krótką ocenę pędzli GlamBrush, od razu powiem, że nie zakochałam się w nich, nie ruszają mnie za serce. I gdyby nie to, że pochowałam wszystkie inne pędzle nie sięgnęłabym po nie, aby wypróbować. Jednak i to nie trwało długo, bo tylko niecałe 2 tygodnie.

W swojej kolekcji mam naprawdę sporo pędzli, dlatego też nowe pędzle mają ciężko, żeby się przebić. Bo mam swoich ulubieńców, których używam każdego dnia. Nowy pędzel musi naprawdę mnie zaskoczyć, żebym zrezygnowała ze swojego codziennego, przyzwyczajonego pędzla na rzecz innego. Powiem wam, że dwa glambrushe dały radę O8 i O9. Bo pędzelków tego typu nie miałam, oprócz jednego z zestawu Starter Set z Real Techniques.

Żaden z pędzli nie rozleciał się w czasie mycia, włosie nie wypada. Jednak strasznie się wygina, odchodzi i robi jedną wielką masakrę. Pędzelki z Hakuro po 2 latach używania wyglądają lepiej niż te po 4 miesiącach. A nie używałam ich każdego dnia.
Włosie syntetyczne sprawdza się dużo lepiej niż koza, która na początku śmierdziała, a teraz w niektórych pędzelkach do oczu zrobiła się twarda i kłuje po powiece, przez co ciężko się ich używa.

Pędzle z włosiem kozy mam od ponad dwóch lat i na żaden pędzel nigdy nie musiałam chuchać i dmuchać, żeby mi się czasem nie rozleciał. Myłam je zarówno w szarym mydle, szamponie Babydream, w mydle antybakteryjnym i co mi tam jeszcze przyszło do głowy. Kózki nigdy nie zaznały dnia spa z użyciem odżywki, a po 2 latach wyglądały lepiej niż GB po jednym myciu w szamponie z SLSem i odżywce! Ba nawet delikatnie z nimi postępowałam, a dla swoich wcześniejszych nigdy nie byłam delikatna. I czym mi się one odpłaciły...
Może zawirowania włosia nie są jakieś strasznie straszne. Ale nie rozumiem jak po JEDNYM myciu może stać się taka rozbujana masakra. A suszone były w osłonkach, włosie poprawiane było kilka razy. W takim momencie zaczynam się zastanawiać czy ja jestem dla pędzli czy jednak one są dla mnie? 
Żeby nie podpisywać wszystkich zdjęć to pierwsze zdjęcie będzie przed użyciem (białe tło), a drugie będzie po (ciemne tło).
Pędzel O1, najbardziej kłująca kózka. Niby to podstawowy pędzelek, którym fajnie nakłada się cienie zarówno sypane pigmenty jak i prasowane. Jednak przez to, że kłuje mnie w powieki używam go bardzo rzadko.
Przed pierwszym użyciem
Obecnie
 O2, duofiber do oczu, z duofiberami do tej pory nie miałam nic wspólnego, więc cieszyłam się, że będę miała okazję je sprawdzić. Niby dla mnie nowość, a nie sięgałam po niego z wielkim zainteresowaniem.

 O3, trochę większy niż O1, płaski pędzelek. Zarówno do nakładania cieni jak również do blendowania w załamaniu. Włosie się zwichrowało, jednak nie kłuje. Używam go dość często.
 O4, duża kuleczka do blendowania. Włosie lekko odstaje, ale nie ma takiej tragedii jak u jego braci.
 O5, skośny grubasek, przeznaczony do kresek, brwi i ust. Wielofunkcyjny? Jak dla mnie niekoniecznie. Do kresek mi się nie sprawdził, bo był za gruby, czasami uzupełniałam brwi, ale to też nieprecyzyjnie. Niestety nie użyłam go do ust.
Poza jednym odstającym włoskiem wygląda tak jak w dniu otwarcia.

 O6, malutka kuleczka do powiek, dobrze sprawdza się do malowania dolnej powieki.

O7, druga kuleczka, ciut większa niż O6, ale też bardziej szpiczasta.

O8, jeden z dwóch pędzli, który najbardziej polubiłam. Świetnie sprawdza się do nakładania korektora pod oczy i na wypryski. Duża kulka. Czasami też nakładałam nim kremowe cienie. Włosie nie odstaje, pędzel nic się nie zmienił.

O9, jest o połowę długości włosa mniejszy niż O8, ale równie przeze mnie lubiany. Dobrze współpracuje z korektorami. Czego chcieć więcej :)

 Post się trochę ciągnie, więc zdjęcia przed i po pędzli do twarzy zobaczycie w kolejnym poście.

Podsumowanie pędzli do oczu, polecam O8 i O9 całym serduchem, jeśli oczywiście szukacie pędzli odpowiednich do korektora bądź cieni kremowych. Jednak kózki nie przypadły mi do gustu, są bardzo słabe. Bo jak inaczej można wytłumaczyć cackanie się z pędzlem?

6 komentarzy:

  1. Mam O8 i O9, nawet je lubię :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te dwa syntetyki dają radę, w przeciwieństwie do kózek.

      Usuń
  2. Ciężko trafić na dobry pędzel z 'białym włosiem'. Na GB przeszła mi ochota ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że jest to ciężkie, ale jak najbardziej możliwe. Na dodatek białe włosie + przystępna cena. Tu niestety zabrakło jakości. :( bo cena jest zachęcająca.

      Usuń
  3. nie mam, nie planuje zakupu pedzli, choc kto wie... chcialabym wyprobowac jajko i porownac je z BB i RT:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jajko też mnie ciekawiło i mimo tego niepowodzenia z pędzlami chciałam je wypróbować. Jednak zobaczyłam filmik z instruktażem jak je myć i fakt, że przy pierwszym płukaniu trzeba je moczyć, moczyć i moczyć, żeby odpowiednio odbijało. Produkcja zaleca mycie tylko wodą i co jakiś czas mydłem/płynem... przestało to do mnie przemawiać.

      Usuń