środa, 8 października 2014

Empties #12 / zakupy wrzesień

Witam się z wami i od razu kajam za brak postów w ostatnim czasie. Nie mogę wbić się w rytm, żeby dodawać posty regularnie. Żebym za szybko się nie wypaliła to tak luźno zapowiadam, że postaram się dodawać co najmniej post tygodniowo. Więcej nie obiecuję, jednak mam nadzieję, że się pojawi :)

Kończę ten wstęp i zapraszam na zużycia września i od razu zakupy, które są naprawdę maluśkie w porównaniu do pozostałych miesięcy, więc nie warto rozdzielać tego na dwa posty.


 Sylveco, krem brzozowy z betuliną, leżał w szafce dość długo i czekał na swoją kolej, dobrze, że ostatnio go wyciągnęłam, bo zbliżał się jego termin ważności. Kosmetyk ma skład bardzo naturalny, więc wolałabym trzymać się zastosowań producenta. Niestety nie znalazłam na niego dobrego sposobu. Po pierwsze jest bardzo tłusty, powinien dobrze nawilżać, jednak ja odczułam tylko, że mam na sobie warstwę oleju. Świeciłam się niemiłosiernie. Ciężko było to zakryć pod podkładem i pudrem. Mam skórę dość suchą, a tu robiłam się świeczką. Raczej się już nie spotkamy i rozstaję się bez żalu. Maseczka Cristal Glace, bardzo ochładzająca i przyjemna. Jednak nie zauważyłam zabójczego działania, a cena jak za jedno/dwa użycia, bo na tyle tylko wystarczają te maseczki jest trochę duża, bo aż 5zł. A jak nie widać działania to po co przepłacać? Ostatnim pielęgnacyjnym zużyciem jest silikonowa poduszeczka do oczyszczania twarzy, z ebelin, tej akurat używałam do czyszczenia pędzli i świetnie się sprawdzała. Drugi egzemplarz używam do twarzy i też działa!
 Dna dobiłam również w spreju czyszczącym z Inglota, który wystarczył mi na 2 użycia. Wiem, że mam dużo pędzli, ale bez przesady, ani za pierwszym, ani drugim razem wszystkich nie czyściłam. A jego wydajność to porażka. Nie kosztuje dużo, bo 16zł, ale to wychodzi po 8zł za mycie "partii" pędzli. Mydło da Vinci kosztuje 25zł, używałam je już wielokrotnie na taką samą ilość pędzli przy jednym myciu, a jeszcze go trochę mam. Tak samo z płynem z MAC, który starczył mi na prawie rok używania. A tu w jednym miesiącu otwieram produkt i go kończę. To nie dla mnie. Raczej się już nie spotkamy, bo poza słabą wydajnością kiepsko radził sobie z pudrem i podkładem. Suchy szampon Batiste, używałam go w drugiej połowie miesiąca, gdy wróciłam do ciemniejszego koloru włosów. Przydawał się, gdy myślałam, że rano będę mieć więcej czasu na ogarnięcie. Jednak nie jestem zwolenniczką tego rozwiązania. Mimo, że suchy szampon jest zawsze pod ręką.
 Ostatnie zużycia to korektor z Collection, lubiłam go za trwałość, jednak to, że zastygał na skórze sprawiało, że mnie lekko przesuszał. Z tego samego powodu nie nadaje się pod oczy. Jak go tam użyłam to miałam papkę, zważony i zrolowany. Także podziękuje. Lubiłam go, ale płakać nie będę. Mam inne korektory, które sprawdzają się tak samo dobrze, a może i lepiej. Dwa podkłady z Revlon, gdzie ja miałam oczy jak wybierałam kolory? Tego nie wiem. Oba jak dla mnie za ciemne na zimę, a latem, gdy pasuje kolor to niestety mocne krycie nie jest mi, aż tak potrzebne. Więc tym razem się u mnie nie sprawiły. Używałam je ostatnio, żeby tylko zużyć, to była mała męczarnia. Oczywiście nałożony palcami nie wyglądał dobrze, nałożony pędzlem robił małe smugi. Ładnie wyglądał przy nałożeniu gąbeczką BB. Nie robił efektu maski, więc to jedyne rozwiązanie.
Jedynymi zakupami z września są zakupy z PAT&RUB, skusiłam się na nie, gdy była promocja na 10 produktów. Kupiłam olejek do kąpieli, pachnie cudnie, trochę korzennie, ale bardzo lubię takie zapachy, więc kąpiel jest odprężająca. Do koszyka wpadł jeszcze tonik oczyszczający oraz hipoalergiczny scrub do ciała.

We wrześniu zużyłam 8 produktów --> zakupy w październiku 4.
Statystyka z poprzedniego miesiąca mogłam kupić 8 rzeczy, do koszyka wpadły 3, 5 przechodzi na październik.  Dlatego w październiku mogę kupić 9 rzeczy. Przyda się, bo w tej chwili czekam na kilka :)


A jak wam poszło ze zużyciami? 
Kupiłyście coś ciekawego? 
Dajcie znać :)


Pozdrawiam!

4 komentarze:

  1. Mi też ostatnio ciężko wbić się w rytm. Chyba jesienne przesilenie mnie dopadło ;) U mnie było całkiem spore denko, ale wyrzuciłam do kosza :P Nie chciało mi się tego opisywać. Teraz żałuję, że nie skusiłam się na olejek rozgrzewający z Pat&Rub, ale jak to mówią- co się odwlecze, to nie uciecze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak jest, że się po prostu nie chce to lepiej się nie zmuszać :)
      Na pewno będzie jeszcze okazji na zakup olejku. :)

      Usuń
  2. Z regularnościa u mnie też niestety sa problemy, ale robię co w mojej mocy ;)
    W P&R też skorzystałam z promocji i kupiłam 4 kosmetyki, w tym tonik oczyszczający :) Korektor Collection cały czas budzi u mnie mieszane uczucia. Czasami podoba mi się jego krycie, a czasami zaskakuje mnie ciastkowym efektem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie u mnie jest to samo z tym korektorem. Ale na razie się pożegnaliśmy i nie rozapoczam :)

      Usuń