piątek, 10 lutego 2017

Płynne pomadki: Anastasia Beverly Hills

Kolejnymi pomadki, które chciałabym wam przedstawić są matowe pomadki z Anastasia Beverly Hills. W swoim posiadaniu mam 5 odcieni i czaję się na więcej... tylko niech w końcu otworzą europejski magazyn, żeby przesyłka nie kosztowała miliona monet i nie trzeba by płacić cła.... 

Pomadki ABH poznałam na początku zeszłego roku i pokochałam... najbardziej te żywe odcienie, co dla mnie jest dość dziwne, bo przeważnie wybieram coś bezpiecznego na usta. Jednak te pomadki zawojowały moim makijażem ust. Zawsze zabieram je na wyjazdy. 

Zanim przejdę do opisu samych pomadek to chciałabym podzielić się swoim małym doświadczeniem z centrum obsługi ABH, z którego jestem bardzo zadowolona. Naprawdę ilość skarg i zażaleń kierowanych przeze mnie do firm mogę policzyć na palcach jednej ręki... jednak w tym przypadku postanowiłam się odezwać. Z czystym faktem poinformowania firmy o małym braku w ich opakowaniach. Ale o co chodzi? 
Już mówię... przesyłka przyszła dość szybko, bo po 6 dnach od złożenia zamówienia. Czyli standard, z zamówionych 5 pomadek, w jednej brakowało stopera i na zewnątrz można wyciągnąć baaardzo dużo produktu. Mała rzecz, a jednak jak potrzebna.  
Na zdjęciu poniżej widzicie pomadkę bez stopera po prawej stronie, widać że światło w opakowaniu jest większe, a patyczek, na którym jest aplikator jest cały w pomadce... po lewej  jest pełnowartościowe opakowanie i widać jak to powinno wyglądać.

Dlatego napisałam do obsługi klienta ABH, z informację o zaistniałym braku... po kilku godzinach dostałam maila zwrotnego, że bardzo przepraszają, że dostałam uszkodzony produkt, żeby wysłać dowód zakupu i zdjęcia na innego maila.  Wysłałam, po 3 godzinach odpowiedź, żeby podać nazwę pomadki to przyślą jeszcze raz. Po 2 dniach dostałam odpowiedź, że kolor ten jest już niestety niedostępny i związku z tym zwrócą mi pieniądze.  Po 3 dniach od tej wiadomości nastąpił zwrot. 
W tamtym czasie miałam jeszcze problem z uszkodzonymi płytkami w dostawie... (ewidentnie było widać uderzenie od wózka widłowego, mimo tego musiałam udowadniać, że uszkodzenie nie nastąpiło już później). Wiem, że to całkiem inna sprawa, ale sposób rozpatrywania reklamacji jako takiej był całkowicie różny. Ale to dwa światy Ameryka i Polska, więc nie ma co się dziwić. 
A teraz czas wrócić do tematu głównego tego posta... 


Wygląd

Opakowanie jest dosyć kuszące, bo przy szyjce tubki jest złoty nadruk, a nakrętka jest srebrna z efektem lekkiego lustra. Na pewno zwraca uwagę. Tubka jest dość gruba, jednak w opakowaniu znajduje się 3,2 gram produktu.

Aplikator

Standardowa pacynka ścięta pod dość ostrym kątem, żeby łatwiej było nią aplikować przy krawędzi ust jak i w kącikach. Łatwa w użyciu.
Pomadki są dość kremowe, więc fajnie się nakładają przy jednym pociągnięciu nie robią nawet prześwitów. Po nałożeniu zastygają dość szybko, więc można odczuwać chwilowe ściągnięcie, ale to mija.

Trwałość

W zależności od koloru, jasne utrzymują się do 7-8 godzin, ciemniejsze trochę dłużej. Jednak przy ciemniejszych pomadkach szybciej widać efekt zjadania się, bo różnica do naturalnego koloru ust jest dużo większa i bardziej się to odznacza. 

Komfort noszenia

Po nałożeniu zastygają dość szybko, więc można odczuwać chwilowe ściągnięcie, ale to mija.  Jak już wyschną to się nie odbijają, chyba, że je znowu zmoczymy to wtedy mogą się przenosić na kubki/sztućce. Ale odpowiednia pielęgnacja ust przed aplikacją sobie z tym odpowiednio radzi. Nie powodują nadmiernego przesuszania ust. Uważam, że są komfortowe w noszeniu/



Kolory

W sprzedaży dostępnych jest, aż 38 odcieni. Od jasnych beżo-brązów i fioletów przez liliowe, brzoskwiniowe, róże, czerwienie, ciemne fiolety i brązy do czerni. A i niebieski się znajdzie.

Posiadam 5 odcieni:

Crush to neutralny, beżowy nudziak. Bardzo uniwersalny dla różnych typów urody, jednak raczej dla osób, które są w jaśniejszych kolorach. Przy ciemniejszej karnacji może wyglądać korektorowo.
Stripped delikatny, lekki beż. Jaśniejsza/delikatniejsza wersja Dusty Rose. Jeśli masz ciemniejszą karnacje może wyglądać jak korektor.
Dolce to lekki koral, moim zdaniem to bardziej taka rozbielona brzoskwinka. 
Catnip delikatna śliwka, pomadka jest dość fioletowa i wygląda dość ciekawie, jednak jest to  intensywny kolor, więc nie każdy może się w nim czuć dobrze.
Kathryn brązowa jagoda, wybija lekko czerwonymi ciepłymi tonami. Nie każdy taki kolor lubi, ja jestem jego wielką fanką.

Z całej piątki najrzadziej sięgam po Dolce, pozostałe kolory systematycznie goszczą na moich ustach.

Dostępność


Pomadki ABH dostępne są na stronie amerykańskiej Sephory, na stronie producenta, House of Beauty oraz Premium USA.

Cena

ABH i Sephora - 20$. PremiumUsa - 143,50zł, House of Beauty - 135zł.

Od góry Kathryn, Catnip, Dolce, Crush, Stripped


Uwaga! Uwaga! Jeśli jesteś wrażliwy, przeglądanie zakończ tutaj, bo poniżej znajdują się zdjęcia mojej faciaty... z prezentacją kolorów na ustach.







Stripped
Kathryn

Dolce

Crush


Catnip



Na dziś to już wszystko! Jeśli dotrwałaś do końca to gratuluję! :)

Powiedz mi co myślisz o tych pomadkach! Któraś zwróciła twoją szczególną uwagę? A może masz inny, wart uwagi kolor? Na pewno chętnie się z nim zapoznam!

A teraz życzę Ci miłego weekendu i do następnego!







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz