Zima zbliża się do nas wielkimi krokami, zrobiło się już chłodno, a w niektórych rejonach Polski to nawet przyszedł mróz i spadł śnieg. U mnie temperatura w dzień jest wciąż na plusie, jednak nie wiem jak długo to potrwa. Z drzew spadły ostatnie kolorowe liście, więc na zewnątrz jest szaro, buro i nic się nie chce. Też tak macie, że pogoda wpływa na wasz zapał do pracy? W tej chili powinnam uczyć się na ostatnie egzaminy, jednak gdy tylko otwieram notatki momentalnie robię się senna! I nie mogę przejść przez więcej niż 5 kartek na raz. Nie wiem jak się tego wszystkiego nauczę, ale jakoś to będzie. :) Najważniejsze to myśleć pozytywnie.
Dziś chciałabym wam pokazać 7 moich ulubionych odcieni pomadek na okres jesienno-zimowy. Część z nich może być oczywista.
| Rimmel 103, Bourjois Rouge Edition 12hrs 35, MAC Fashion Revival, MAC Rihanna, MAC Girl About Town, Estee Lauder Dominant, Revlon 005 Crush Begun |
W szeregu wystąp, pierwsza to pomadka z Rimmela z matowej serii Kate o numerze 103. Zgaszony róż, który moim zdaniem pasuje do mocniej podkreślonego oka, jak również sprawdzi się przy samym tuszu na oku. Pachnie naprawdę przyjemnie, lekko owocowo. Dobrze nakłada się na usta, ma kremową konsystencję, więc nie jest tempa. Jedyny jej minus to taki, że krótko utrzymuje się na moich ustach, na szczęście zjada się równomiernie. Druga pomadka po lewej to jeden z moich najnowszych nabytków, kupiona na promocji w Rossmannie, Bourjois Ruge Edition 12hrs w odcieniu 35, na zdjęciu jak i w opakowaniu widać, że jest intensywna, ale po nałożeniu jej na usta lekko traci na intensywności i jest zgaszona (często padnie tu te słowo) malina. Tak jak u poprzedniczki jej konsystencja jest kremowa, jednak niezbyt długo utrzymująca się na moich ustach. Kolejna pomadka to MAC Fashion Revival, pochodząca z matowej kolekcji MACa. Mimo, że jest to seria matowa to pomadka nie jest tempa, dobrze się nakłada. A do tego na moich ustach wytrzymuje bardzo długo.
Pomadka z MAC z serii Viva Glam, Rihanna, piękna czerwień w idealnym połączeniu z pomarańczą i różem. Wszystkie idealnie wyważone, aby pasowało KAŻDEJ KOBIECIE. Od tej pomadki zaczęła się moja przygoda z pomadkami MACa. Moja miłość i zapewne odkrycie roku 2014. Pomadka jest o wykończeniu FROST. Moim zdaniem to najlepsza pomadka ever. Ale same musicie się o tym przekonać. W tej chwili sprzedawana jest w zestawie z kosmetyczką i drugą bardziej odważną pomadką Rihanny.
Ostatnia Macówka to Girl About Town o wykończeniu Amplifield, bardzo intensywny ciemny róż. Dobrze nakłada się na usta, jednak nie trwa na nich tak długo jak jej poprzedniczki.
Estee Lauder, Dominant, bardzo odważna nazwa jak i sama pomadka, gdy ją kupowałam to nie wierzyłam, że jestem w stanie ją nosić, ale gdy wypróbowałam to muszę przyznać, że jest fantastyczna. Kremowa konsystencja sprawia, że dobrze sunie po ustach i całkiem nieźle się utrzymuje.
Ostatnia pomadka to jeden z ulubieńców listopada, czyli Revlon Crush Begun, pomadka w kredce, która dobrze sprawdza się, gdy poprawiam makijaż w czasie długiego dnia, bo bez użycia lusterka mogę spokojnie ją nałożyć. Nie wyjeżdża mi poza kontur ust, więc mimo mocnego koloru, jest to bezpieczne rozwiązanie.
A tak prezentują się ich swatche. Przepraszam, że nie pokazałam jak wyglądają na ustach, ale niestety złośliwość organizmu mnie dopadła i wokół ust wyskoczyły mi dwa nieprzyjemne babole. ;/ Próbuje z nimi walczyć, żeby kolejne produkty do ust pokazać już na sobie :)
A jakie są wasze jesienno-zimowe typy?
Miłego weekendu! I trzymajcie za mnie kciuki!
Ładna kolekcja, kolory także w moim klimacie, choć ja częściej noszę delikatesiki.. nie zmienia to faktu, że każda jedna i tak by się przydała ;-) Co do Rimmel to mam z tej serii 101 też ją lubię ale nie tak mocno ;-)
OdpowiedzUsuńNo to ja już zaciskam pieści i życzę powodzenia!
Ja niby też częściej noszę te delikatne, ale jak spojrzeć na moją kolekcję to całkiem sporo odważnych kolorów się znajdzie.
UsuńWszystkie Twoje wybory absolutnie piękne :>
OdpowiedzUsuńMnie coś ostatnio mocno pchnie do pomadek, muszę tylko uważać na te o matowym wykończeniu bo niestety skórę mam suchą i zbyt duża ich dawka nieco przesusza mi wargi :(
Maty są piękne, ale potrafią zrobić na ustach mały sajgon. A jak przed ich użyciem bywa nieciekawie to lepiej uważać. Ale najważniejsze to nawilżanie ust. Coś o tym wiem, bo mimo, że same z natury są ok to jak piję mniej wody to od razu czuję to na ustach :(
UsuńJa w ogóle nie lubię robić naustnych swatchy :P Wymaga to zbyt dużej gimnastyki, żeby wszystko wyglądało estetycznie, a zazwyczaj po zrobieniu 300 zdjęć i tak nie ma zadowalających efektów. Szkoda moich nerwów ;)
OdpowiedzUsuńCo do pomadek w oko wpadła mi Rimmel 103. Kredkę Revlona mam, ale zupełnie mi nie odpowiada jej zapach oraz nierównomierne krycie.
Ja lubię jej zapach i lekkie mrowienie po nałożeniu :D Jednak z kryciem bywa problem. Ale na codzienne wyjście z domu sprawdza się całkiem nieźle.
UsuńJak chcę zrobić zdjęcie produktu na ustach to usta zawsze jakoś dziwnie się układają. I NIGDY jeszcze nie byłam zadowolona ze zdjęć. A do tego mam strasznie wąskie usta i niesymetryczne, więc ze zbliżenia wychodzi komedia :)
Przez Ciebie mam straszne parcie na kolejną pomadkę z MAC :)
OdpowiedzUsuńco złego to nie ja ;)
UsuńO ja, wszystkie pomadki z Mac są śliczne, a ostatnio się powstrzymuję, ale chyba długo nie wytrzymam i polecę w końcu kupić sobie Plumful.
OdpowiedzUsuńPlumful <333 chodziłam za nią jak głupia, a gdy była promocja w Douglasie to oczywiście była wykupiona. "Z rozpaczy" kupiłam pomadkę z serii Mineralize Splurge, która miała być do niej podobna. Jednak wciąż chcę Plumful :( Kobiece problemy.
Usuń5 i 6 od lewej są piękne :-) właśnie myślę o jakiejś pomadce mac, ale kolorów jest tak dużo, że jeszcze upłynie sporo czasu, zanim konkretnie się na coś zdecyduje :-)
OdpowiedzUsuń5 i 6 są do siebie bardzo podobne, gdy je ze sobą zestawiłam to byłam lekko zła, że wydaję kasę na podobne produkty. Jednak z drugiej strony skoro sięgam po ten kolor to musi w nim coś być.
OdpowiedzUsuńJa na początku do pomadek MAC byłam dość sceptycznie nastawiona, sama nie wiem dlaczego. Później kilkanaście razy zdarzyło mi się wejść do środka z zamiarem kupienia mojej pierwszej szminki, a wychodziłam z pustymi rękoma, bo nie potrafiłam się zdecydować. Ale jak już przeszłam przez ten pierwszy krok to później poleciało z górki.