niedziela, 28 grudnia 2014

Zakupy Lush i paczki z USA/Tarte, Makeup Geek

Będąc w Berlinie musiałam wejść chociaż do jednego sklepu, który jest u nas niedostępny. Padło na Lush (miałam w planach jeszcze Rituals, jednak nie udało mi się tam trafić w sobotę, a w niedziele sklepy były zamknięte). Dobrze, że podczas jednej z przesiadek udało mi się zobaczyć sklep Lush i przyciągana jakąś siłą musiałam wejść. W sklepie było pełno ludzi, jednak obsługa pierwsza klasa potrafiła poradzić sobie z tłumem i z każdym z klientów zamienić kilka słów i pomóc w wyborze. Wcześniej miałam już plan co chcę kupić, tzn maseczkę do twarzy i kule do kąpieli. Tylko nie wiedziałam jakie. A, że różnorodność zapachów jest tam duża to stwierdziłam, że postawię na to co mnie najbardziej skusi.


Po miłej przygodzie z Ayeshą chciałam spróbować jej sióstr. Do strefy T wybrałam maseczkę Love Leituce, a na suche policzki Oatifix. Ta druga pachnie super, za to pierwszą lepiej się nakłada. Takie kombo tych dwóch byłoby idealne. Jeden z kolejnych postów będzie im poświęcony, więc nie będę się tu rozpisywać.  Powiem tylko, że bardzo je polubiłam i szkoda, że mają taki krótki termin ważności i są trudno dostępne.
Przy kulach zatrzymałam się na dłużej, bo jest ich masa i nie wiedziałam, którą wybrać. Zdecydowałam się na dwie kule. Pierwsza to So White, a druga The Comforter. Na razie wypróbowałam The Comforter i nigdy w życiu nie miałam tylu bąbelków w wannie. A użyłam naprawdę niewiele. Sprawdzam na ile użyć wystarczy. :)
Na kilka dni przed świętami dzięki pomocy Marty z bloga Hunger, przyszło zamówienie z Sephora.com. Tym razem skusiłam się na zestaw Tarte Bon Voyage Collector's Set & Travel Bag, Amazonian Clay Airbrush Foundation i Airbuki Bamboo Powder Foundation Brush.
W skład zestawu wchodzi kosmetyczka, paleta 20 cieni (przewaga cieni matowych) oraz 6 miniaturek: błyszczyk, kredka do ust, maskara, puder, cheek stain i marakuja oil.


 Zdecydowałam się na podkład w odcieniu fair-light neutral i muszę powiedzieć, że jak na wybór odcienia na odległość to udało mi się w 99%. :) A pędzel spisuje się świetnie. Cieszę się, że zdecydowałam się na niego.

A teraz prezent urodzinowy ode mnie dla mnie. :) *Jakoś trzeba było usprawiedliwić kolejne zakupy, a po listopadowym szaleństwie to w ogóle nie powinnam zaglądać do sklepów*. 
Marlena z MakeupGeek wypuściła 10 nowych foliowych cieni. Intensywnych, połyskujących prasowanych pigmentów. W związku ze zmianą formuły zwiększyła się ich cena. Zwykłe wkłady kosztują 5,99$, a foliowe 9,99$ (zestaw 10 cieni 89,00$). Będąc oszczędną kobietą od razu zdecydowałam się na zestaw :D Ale, żeby cienie nie były takie samotne to dorzuciłam Z-palette na 9 cieni, z serii limitowanej dla Makeup Geek i kilka pigmentów *mają nowe opakowanie i od razu są z sitkiem*.
 Pierwszym kolorem jest Magic Act, jest to jasne złoto, które dobrze sprawdzi się zarówno w kącikach jak i na całą powiekę. Drugi po lewej to In the spotlight, cudowna brzoskwinka. Po środku znajduje się Grandstand, złoty brąz. Ciemny, brudny brąz to Mezmerized. Showtime to piękny bordowy kolor. Dolny rząd rozpoczyna Flame Thrower złotawo-rudawy. Center Stage to piękny granat. Fiolet na zdjęciu wyszedł dość jasno, w rzeczywistości jest naprawdę ciemny to Caitlin Rose, jest to specjalny kolor, ponieważ dochód ze sprzedaży przeznaczony jest na walkę z chorobą Battena. Z tego co widziałam na Twitterze to przed świętami na konto fundacji wpłynęło już 40.000$. Całkiem sporo jak na niecały miesiąc sprzedaży. Jester to jasno zielony kolor. Houdini to piękny zielony mieszany z niebieskim. Kolor niedopisania.
Cienie te to prasowane pigmenty (Marlena w ostatnim filmie pytała się czy dziewczyny wolą cienie w panach czy jako pigmenty, ponieważ wpłynęło sporo reklamacji, że cienie się rozpadły). Ja zauważyłam to przy Flame Thrower, cień się nie pokruszył, ale dookoła widać, że jest popękany. Na razie mocniej go docisnęłam i się trzyma. Jednak są to cienie mocno podatne na zniszczenia, więc trzeba z nimi naprawdę uważać.

 Pigmentacja prawie wszystkich cieni jest niesamowita. Przy jednym pociągnięciu palcem wychodzą takie cuda jak przy innych, gdzie trzeba się ostro napracować. Jedynie Caitlin Rose jest jasny i wymaga pracy, a szkoda.
 Jak wspomniałam wyżej zmieniono opakowanie. I już pigmenty nie będą wszędzie.



Jestem świadoma faktu, że cieni mam więcej niż powinnam, jednak to jest moje małe uzależnienie.
A jak tam u was po świętach? Sprawiłyście sobie jakieś prezenty? A może znalazłyście jakieś cuda pod choinką? Dajcie znać w komentarzach.
A tym czasem życzę wam cudownej niedzieli!

15 komentarzy:

  1. Wszystkie zakupy jakie poczyniłaś są obłędne, same cudowności, cienie makeup geek kolorami szczegolnie mnie uwiodły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolory jak i pigmentacja cieni MUG są boskie! :)

      Usuń
  2. O ja, tarte i lush! Takie niedostępne piękności. Zazdroszczę tak bardzo i czekam na recenzje produktów tarte <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie poczułam się jak za czasów dzieciństwa, gdy pomarańcze były tylko dostępne przed świętami :D
      Tak i ja teraz na święta ściągam niedostępne u nas rzeczy :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Wygląda zwyczajnie, jednak kolorki są całkiem inne niż te które już mam *a mam ich sporo*.

      Usuń
  4. zamówienie z Sephora.com przepiękne <3 marzą mi się produkty Tarte :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie poznałabym się bliżej z kilkoma innymi produktami. Mam nadzieję, że wkrótce będą dostępne w Polsce. :)

      Usuń
  5. oj, jak ja chce ten pedzelek z Tarte!!:)) psyt. oszczedna z Ciebie bestia, nie powiem:PPP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oszczędność to moje drugie imię Przez pierwsze dni 2015 na pewno, ciekawe jak będzie później :D:D:D

      Usuń
  6. Love Lettuce ta maseczkę chce sobie kupic ciekawa jestem jej bardzo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie się ją nakłada, jednak zapach ma dość mocny i lekko drażniący, nie jest nieprzyjemny, ale taki dziwny... nie pasujący do maseczki. Lubię jak maseczki mają zapachy, które są relaksujące. :) Jednak lubię ją za działanie.

      Usuń
  7. Widzę że poszalałaś z Tarte :D Czekam na Twoją opinię, bo narobiłam sobie smaka na więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszalałam, bo pomadka rozbudziła moje zainteresowanie :)
      A po tym zamówieniu mam ochotę na więcej. Zostanę przez to bankrutem :)

      Usuń