piątek, 23 września 2016

Subiektywnie po Madrycie #2 - ogólne informacje

Hej!



W dzisiejszym poście chciałabym zaserwować wam kilka ogólnych informacji o Madrycie.Zawsze jak się gdzieś wybieram to pierwsze co sprawdzam to jakimi biletami można się w danym mieście posługiwać i jakie będą mi przydatne - czym można na nich jeździć itp.
W Madrycie głównym środkiem komunikacji jest bardzo dobrze rozwinięte metro. Oczywiście  zdarzają się zamknięcia jakiejś części linii ze względu na modernizację, ale zawsze podstawiany jest w to miejsce środek komunikacji zastępczej - autobus, który wiezie nas dalej. Jak każde większe miasto Madryt jest podzielony na strefy, w tym wypadku tylko dwie A i B, na które potrzebne są różne bilety. Na całe szczęście w strefie A mieszczą się wszystkie atrakcje turystyczne, więc tylko nią się zajmiemy. Bilety można kupić przy każdym wejściu do stacji metra jak również w sklepach Tabacos.
W Madrycie można kupić bilety jednorazowe, bilet na 10 przejazdów oraz Turist Card - bilety na 1,2,3, 5 i 7 dni Bilety te uprawniają do przejazdów zarówno metrem jak i autobusami. W metrze można się przesiadać w obrębie stacji pod warunkiem, że nie wychodzi się poza bramki.
Bilet jednorazowy kosztuje 1,5€. Przy zakupie karnetu od razu na 10 przejazdów płacimy 12,20€, czyli jeden przejazd kosztuje nas 1,22€.
Jednakże jeśli chodzi o przejazd z lotniska do centrum jak i z powrotem to do jednorazowego biletu należy dokupić suplement w cenie 3€. A jeśli kupujemy karnet 10 przejazdów to te 3€ jest doliczane do całej kwoty i wychodzi 15,20€. W momencie, gdy jedziemy na lotnisko z biletem jednorazowym czy 10 przejazdowym, ale z dodatkowym "biletem suplementem" to suplement należy schować, aż do wysiadki na stacji, ponieważ bramki nas nie przepuszczą, jeśli go nie odbijemy. 
Turist Card, które obejmują przejazdy w strefie A kosztują od 8,40€ do 35,40€. 
Zdecydowałam się na zakup biletów 10siątek i przez tydzień potrzebowałam 5 takich biletów do wykorzystania przez dwie osoby, więc wyniosło mnie to 73€ dla dwóch osób wraz z suplementami lotniskowymi. Właściwie wyszło tyle co za bilety tygodniowe.
Kieszonkowe mapy metra są dostępne w każdym wejściu do metra, albo przy kasach, albo znajdziecie je przy przejściach. Ja swoją mapę miasta + metro miałam w zestawie z przewodnikiem, dlatego tym razem z miejskiej mapy nie skorzystałam.


Z przejazdu autobusem skorzystałam raz, ponieważ przystanek "stał po drodze", a do metra było daleko. Miał zawieźć nas pod hotel, a wywiózł kawałek dalej, bo robił jakieś dziwne kółko. A, że nie chcieliśmy marnować czasu to wysiedliśmy i poszukaliśmy metra. Więc przed wejściem na "pokład autobusu" polecam dokładnie sprawdzić jego trasę :D:D Jedyne dobro jakie wyszło z całego zamieszania to to, że znalazłam moje ulubione tuńczyki <3.

Paella dla dwojga albo jednego bardzo głodnego osobnika.


Jeśli już jestem przy temacie jedzenia to... z cenami bywa różnie można najeść się za przysłowiową złotówkę... albo i euro a można wydać majątek i wyjść niezadowolonym. Jednak średnio wychodziło nam, że na obiad przeznaczaliśmy ok. 30€ na dwie osoby z napojami. I zawsze wychodziliśmy najedzeni, żeby czasami nie powiedzieć przejedzeni. Ale o miejscach do których warto zajść będzie oddzielny post. Jedno nam się tak spodobało, że wróciliśmy tam ponownie. A nie zawsze mam na to chęci! 


Jeśli chodzi o wejściówki to ceny mają przeróżne. Wejście do Pałacu Królewskiego, Zbrojowni oraz na wystawę tymczasową kosztuje 17€ za osobę dorosłą. + 3€ za audiobooka. Dostajemy tablet i możemy wybrać sobie trasę krótką bądź dłuższą i przejść się po Pałacu. Gdzie mieszkał król Charles III, a obecna monarcha czasami urządza bankiety bądź przyjmuje gości w sali tronowej. Niestety wewnątrz Pałacu nie można robić zdjęć :(



Jeśli chodzi zaś o muzea to wejście do Muzeum del Prado kosztuje 16€, do Muzeum Riena Sophia 8€, a do Muzeum Thyssen Bornemisza 12€. Więc jeśli chcecie odwiedzić je wszystkie wyjdzie 36€. Jednak jest tańsza opcja, a jest nią zakup biletu Paseo del Arte za 28,80€, który uprawnia do wejścia do wszystkich tych muzeów. Niestety haczyk jest taki, że trzeba to zrobić jednego dnia! Bo tyle ważny jest bilet. Można go kupić w kasach biletowych w każdym z tych muzeów. Muzeum Prado jest najbardziej oblegane, więc w nim kolejki po bilety zawsze są najdłuższe, więc lepiej na początek wybrać się do Muzeum Thyssena Bornemisza, które jest dosłownie po drugiej stronie ulicy i na spokojnie, szybko kupić bilet. I zacząć zwiedzanie.





Fani piłki nożnej powinni wybrać się na zwiedzanie stadionu! Sama od dawna nie pałałam miłością do piłki, czasami oglądałam mecze. Za to jako dziecko byłam wielką fanką. Jednak zostałam "zmuszona", żeby pójść na stadion. Bilet kosztował 20€ od osoby, i można było wejść na stadion od samej góry (nie martwcie się, jeśli macie słabą kondycję... bo od samego dołu są ruchome schody i wiozą nas do góry). Jak już zobaczymy stadion z wysokości to udajemy się pozwiedzać go od środka i zobaczyć trochę historii drużyny. I wszystkie zdobyte przez nią puchary. Baa mamy okazję z ostatnim zrobić sobie nawet zdjęcie....  Później w trakcie zwiedzania zdjęcie można sobie zrobić ze swoim ulubionym zawodnikiem, który oczywiście jest doklejany do naszego zdjęcia! Ale po wyprawie zostaje fajna pamiątka!

Planowana przebudowa stadionu

W trakcie zwiedzania możemy podglądnąć szatnię gospodarzy i ich szafki. :D Oraz przejść się "razem z nimi" w stronę murawy, posiedzieć na ławkach rezerwowych itp. A zwieńczeniem całej wycieczki będzie udanie się do sklepu firmowego, do którego prowadzi droga wprost ze stadionu. Przy okazji można odebrać zdjęcia, które zrobiło się w trakcie zwiedzania.



Myślę jednak, że lepszym od oglądania stadionu na sucho będzie udanie się na jeden z meczy! Akurat tak się złożyło, że podczas naszego pobytu Real Madryt gościł u siebie Celtę Vigo, mecz Ligii Hiszpańskiej. Chłopaki nie grali szczególnie dobrze, ale zobaczenie tego meczu na żywo było WOW! Przed meczem myśleliśmy, że to taki nic nie znaczący mecz ludzi będzie garstka. A tam był prawie pełen stadion! Powiedzieć, że byłam w szoku to mało powiedziane. Za to po meczu wśród kibiców panowała pełna kultura, a trochę obawiałam się zamieszania. Wrażenia jak najbardziej pozytywne. Mam nadzieję, że będę miała jeszcze okazję wybrać się na jakiś mecz. Chyba powraca do mnie moja miłość sprzed lat!



 


Mam dziwną przypadłość - boję się wysokości, a jednocześnie zawsze mam ochotę zobaczyć miasto z góry! Ciężko to pogodzić... jednak ten mój dziwny lęk nie zawsze się włącza... zwykle gdy mam pod sobą niepewne podłoże, więc unikam szklanych szyb hartowanych (nie zawsze wychodzi). Pewniej czuję się na betonie. Ale nie o tym... w Madrycie funkcjonuje kolejka Teleferico, podobna do tej w Barcelonie. Przewozi nas z okolic Świątyni Deboh na Wzgórze Casa del Campo. Fajna, niedługa przejażdżka, a masa kilometrów pokonana. Wejście na wzgórze o tej porze roku wydaje się niemożliwe. Większość ludzi wjeżdża tam samochodami, więc kolejka dla turystów jest idealnym rozwiązaniem.  Przejazdy nie są drogie, bo kosztują tylko 5,9€, w dwie strony. Dlatego myślę, że warto się nimi przejechać, bo miasto widziane ze wzgórze wygląda zupełnie inaczej. Jednakże kolejki nie są tak nowoczesne jak w Barcelonie i mogą niektórym wydawać się dość niepewne.



Po wizycie w Amsterdamie, a dokładniej zwiedzaniu Muzeum Figur Woskowych Madam Tussauds zachciało nam się wejść i odwiedzić Muzeum de Cera. Niestety nie jest ono tak imponujące jak muzeum w Amsterdamie, byliśmy nastawieni na coś innego i lekko się zawiedliśmy. Dużo jest postaci historycznych, zdecydowanie mniej współczesnych. I wszyscy stoją bardzo mocno na kupie, jakby to były obrazy, albo odgrywali jakieś "scenki". Na plus, że nie kłamią na ulotkach jakie figury posiadają. Na minus - jakoś tych figur nie powala. A ceną zabijają, bo wejście kosztuje 19€. (W Amsterdamie płaciliśmy ok. 20€, a duża część figur wyglądała jak żywa!! i było ich zdecydowanie więcej).


Na dzisiaj to już wszystko.
Mam nadzieję, że informacje będą przydatne!

Do następnego :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz