niedziela, 11 września 2016

NOWOŚCI / LUSH, GLAMGLOW, COVER FX ,HOURGLASS, LAURA MERCIER, MARC JACOBS, KAT VON D...

Cześć :)
W dzisiejszym poście chciałabym wam pokazać kilka nowości, które zakupiłam w ostatnim czasie. Od kilku dobrych miesięcy w mojej kosmetyczce nie zagościło zbyt wiele nowych produktów. Dlatego jadąc na urlop planowałam to trochę zmienić i wiedziałam, że największe zakupy poczynię w sklepie Lusha, do którego u nas nie mamy niestety dostępu, chyba że wybierzemy się na zakupy do Berlina bądź Pragi. 
Pierwszego dnia w Madrycie uderzyłam do Sephory, żeby od razu kupić obiecany Iwonce z bloga Iwetto liner z Kat von D. A przy okazji dla siebie skusiłam się na dwie pianki z Glamglow, ponieważ ich cena była naprawdę kusząca 15€ za sztukę - ok 60-70zł. A u nas w regularnej cenie 150zł. Dlatego od razu do koszyka wpadły dwie :)
Jednakże to nie koniec zakupów w Sephorze, kolejnego dnia znowu lekko zgrzeszyłam, bo skusiłam się na podkład Lock it od Kat von D oraz korektor z tej samej serii. Ubolewam, że produkty Kat von D są u nas niedostępne, bo jest jeszcze kilka kosmetyków, które chętnie wypróbuję. Do koszyka wpadł też nowy róż Air blush w odcieniu Kin & Kisses od Marca Jacobsa. Po kilku użyciach jestem nim oczarowana i chętnie zakupię inne odcienie, tylko na razie nie jest on u nas dostępny. :(
 
 Do Lusha szłam w konkretnym celu... po ich świeże maski, niestety w tych panujących w Madrycie upałach, zakupy musiałam odłożyć do dnia wyjazdu. Skusiłam się na dwie nowe dla mnie maski Cosmetic Warrior, w której znajduje się czosnek! I Brazened Honey z miodem oraz już przeze mnie przetestowaną Ayeshę, którą do tej pory uważam za najlepszą maskę jaką miałam z Lusha. Post o niej znajdziecie tutaj. Przy okazji debatowania nad maskami rzuciłam okiem na cleansery i kupiłam dwa Dark Angels oraz Angels on Bare Skin.
Kolejny raz zdecydowałam się na Grease Lightning na wypryski, chociaż w poście o nim mówiłam, że raczej się na to nie zdecyduję. A jednak! Starczył na naprawdę długo i przy okazji bardzo przypasował mojej mamie!  Skusiłam się na peeling z solą morską Rub, Rub, Rub i balsam z arganem Ro's Argan. Nie testowałam ich jeszcze, więc na razie niewiele mogę powiedzieć. 

Massage Bary kusiły mnie od dłuższego czasu, ale za każdym razem jak miałam okazję na ich zakup jakoś rezygnowałam, a tym razem skusiłam się na trzy. Dirty, w której znajduje się masło kakaowe, wyciąg z lawendy, czekolada i olej neroli. Percup, z masłem shea, wanilinią, olejem kokosowym i ziarnami kawy. Oraz na Soft Couer z masłem kakaowym, kakao i miód.
Nadszedł też dla mnie czas na wypróbowanie peelingu do ust i zdecydowałam się na wersję Bubblegum.
 Od zawsze ciekawiły mnie też szampony w kostce. Wybrałam wersję Montalbano z cytryną, rozmarynem i zielonymi oliwkami! Konsultantka skusiła mnie na "maskę" do rąk Golden Handshake z masłem murumuru, awokado i olejem arganowym i palisandrowym.
Zakupy w Lush zawsze kończą się zakupem kul do kąpiel, a odkąd mam wielką wannę tym bardziej chętnie po nie sięgam! Bąbelki to jest to co lubię. Ponownie zdecydowałam się na The Comforter. A nowością jest Honey Bee.
Zakupem ze strefy bezcłowej stał się zapach Black Opium Nuit Blanche, który w sieci budzi mieszane opinie. Dla mnie jest piękny <3, ale ja uwielbiam słodkie zapachy! 
Podczas mojej nieobecności do domu dotarła paczka ze SpaceNK, a w niej 3 maleństwa! Nowy podkład z Hourglass, Vanish Seamless Finish Foundation Stick, dłuższej nazwy nie dało się wymyślić? Ciężki był wybór koloru, bo jest ich aż 26. Wybór padł na Vanilla i myślę, że udało mi się trafić, może nie w 100%, ale tak 95% także jak na strzał prawie w ciemno to i tak nieźle! Głównym prowodyrem tych zakupów jednak okazał się rozświetlacz (który to już z kolei) Face Illumantior w odcieniu Devotion od Laury Mercier. Chciałam kupić nowe rozświetlacze z Cover  FX, ale że kolory, które mnie interesują niestety nie były dostępne to na pocieszenie kupiłam Clear Cover Invisible Sunscreen Broad-Spectrum SPF 30. Mimo, że lato się już kończy filtry przydają się przez cały rok. A ten może okazać się fajnym rozwiązaniem! 


Ufff... i to by było na tyle.
Dotarłyście do końca? Bo ja z ledwością. 


Miłej niedzieli wam życzę! 
Pozdrawiam i do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz