piątek, 5 kwietnia 2013

Zakupowe podsumowanie tygodnia #3

Miał to być krótki post, a wyszła mi telenowela!
Jeśli jednak to was nie odstrasza to zapraszam!

W tym tygodniu załatwiła mnie choroba i przez 2 dni nie mogłam wyjść z łóżka.
Więc poprosiłam mamę o mały zakup, gdyż była w mieście, a ja sama nie wiedziałam kiedy się tam wybiorę.


Dostałam od mamy dwie paletki na cienie z Inglota Freedom System. Jedna na 10 okrągłych cieni.

Druga kasetka pusta na moje różnokształtne, lecz w metalowym obiciu produkty kosmetyczne. Już zagościły w niej cienie i róże.

Przysposobiłam jeszcze rozświetlacz do twarzy i ciała, również z Inglota, Sparkling Dust Face, Eyes, Body. Jest to jedyny kolor. W obecnej kolekcji nie posiadają innych sypkich rozświetlaczy.


Ja, jak to ja, po dwóch dniach siedzenia w domu i zdalnego pracowania - z łóżka, miałam dość i musiałam wyrwać się choć na chwilę z moich 4 ścian.
Postanowiłam uzupełnić trochę lodówkę, bo zaczęłam widzieć w niej światło, czyli doskwierał mi brak jedzenia. I pojechałam do Biedronki, bo jak się wczoraj naczytałam co to dziewczyny tam na promocjach nakupowały to, aż im pozazdrościłam <sądziłam, że mój wypad konsumpcyjno-kosmetyczny będzie tylko konsumpcyjny>. Jednak jakże ja się pomyliła.
Wpadłam tam jak dziecko na plac zabaw i zaczęłam poszukiwania. Nawrzucałam do koszyka jak głupia, ale stojąc przy kasie coś mnie tknęła i przystanęłam na chwilę i zastanowiłam się CZY JA NA PEWNO TEGO POTRZEBUJĘ. I w taki o to sposób odniosłam żel do mycia i peeling z Lirene oraz krem do rąk i masło do ciała z Neutrogeny. Zaoszczędziłam przy tym 50zł. Jak skończy mnie się to co mam to kupię sobie nowe, o!  <Szczerze to już i tak zapasów nie mam gdzie chować>.


W taki oto sposób trafiły do mnie dwa lakiery od Eveline, bo przecież kosztowały tylko 4,99zł, więc jak mogłam ich nie kupić?? Pierwszy to numer 367, natomiast drugi 352.
267

352
Naprawdę myślałam, że peelingów nie uraczę, przeżyłam szok, bo mogłam sobie wybrać jaki zapach mnie interesuje. Wybrałam dwa borówka i mango, moje ulubione owoce! Jeszcze ich nie otwierałam, bo kończę jeden peeling i dopiero wtedy sprawdzę co tam zakupiłam, ale mam nadzieję, że się nie zawiodę!


Przy okazji kupiłam sole do kąpieli. Trawa cytrynowa przypadła mi ostatnio do gustu, naprawdę ładnie pachnie. I postanowiłam spróbować coś nowego czyli lotos!




Później wyszło mi, że musiałam jechać zapisać brata na zajęcia z basenu, które zaczynają się już w poniedziałek <cud, że jeszcze było miejsce>.
Przy okazji zajechałam do Douglasa i kupiłam 2 lakiery OPI z najnowszej (no prawie) kolekcji Euro Central. 
Pierwszy kolorek to Suzi's Hungary AGAIN!, który spodobał mi się, gdy tylko zobaczyłam tą kolekcję.

Drugi to Polka.com, trzeba być patriotą i jak już nasz kraj gdzieś występuje to zaopatrzyć się chociaż w jedną rzecz go reprezentującą.


A to małe coś dostałam gratis jest to kolor Cajun Shrimp, który zdublował mi się z lakierem z ShinyBoxa, ale dobrze, że w naturze nic nie ginie i dostanie go moja kuzynka :)
Gratuluje tym, którzy dotrwali do końca tego posta!
Jestem dla was pełna podziwu!
Czy miałyście, któryś z tych produktów? Co o nich myślicie? 
Dajcie mi znać, chętnie poznam waszą opinię na ich temat!
Pozdrawiam i życzę wam miłego weekendu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz