wtorek, 6 stycznia 2015

Ulubieńcy 2014 /MAC, MUG, Too Faced, NYX, TheBalm


W minionym tygodniu z każdej strony jesteśmy atakowane przez ulubieńców roku, czy to na blogach czy na YT, więc jeśli macie dość to nie czytajcie dalej, bo zamierzam dorzucić swoje 3 grosze. Sama chętnie przeglądam ulubieńców innych i podpatruję czy ktoś lubi te same produkty co ja, a może znajdę u kogoś coś co warto byłoby wypróbować w najbliższym czasie. :) Już nie przedłużam i przedstawiam wam moich ulubieńców 2014 roku!

Moim największym uzależnieniem są cienie, więc jakbym mogła zacząć od czegoś innego. Największym moim odkryciem w 2014 roku były produktu Make Up Geek, a dokładniej cienie i pigmenty. Po pierwszym zamówieniu przepadłam i popełniłam dwa kolejne, a na chwilę obecną wiem, że to jeszcze nie koniec.
Kiedyś lubiłam mocne i kolorowe makijaże, ale w tym przypadku zdecydowałam się na kolory bardziej naturalne i neutralne. Cienie są najlepsze po przeliczeniu kosztują niewiele więcej niż wkłady z Inglota, bo ok.20zł, a jakością dorównują cienią MAC, których wkłady kosztują ponad 50zł. Stopniując efekt można uzyskać makijaż dzienny jak i wieczorowy, więc to coś dla każdego :) 
Paletę Vegas Lights pokazywałam tutaj. Mam nadzieję, że w tym roku doczeka się posta z makijażem. 
Natomiast cienie foliowe to nowość, w sprzedaży jest dopiero od miesiąca, a już cieszy się wielkim zainteresowaniem. Nie dziwię się. Odkąd ją mam (dzień przed świętami) używam jej przy KAŻDYM makijażu.
 Poza cieniami MUG moim małym światem wstrząsnęły również cienie z paletki Chocolate Bar z Too Faced. (Która miała nieszczęśliwy wypadek w czasie wysyłki). Jednak cienie są cudowne! Pachną przy nakładaniu, mrrr od razu mam ochotę na tabliczkę czekolady!

W tym roku spróbowałam również wielu produktów z firmy theBalm, która jest moim kolejnym małym odkryciem. Mają świetne cienie (bo jakbym mogła o nich nie wspomnieć), jednak dzisiaj chciałam wam powiedzieć o najlepiej bazie pod cienie, jaką do tej pory dane mi było używać. Potrzeba niewielkiej ilości, dlatego myślę, że wystarczy na długo :)
 Brow Pow to puder do brwi w kolorze Blonde, którego używałam do uzupełnienia brwi przed ostatnie 3 miesiące. Nie utrwalam go żadnym żelem, a na brwiach wytrzymuje cały dzień! I za to ma wielkiego plusa. Drugim produktem do brwi jest Powder Duo z Anastasia Beverly Hills, które przypadło mi bardziej do gustu niż wychwalana przez wszystkich Pomade'a. Uważam, że z pudrem ciężko przesadzić, a przy pomadach to jedno pociągnięcie pędzla w złym kierunku albo za mocne dociśnięcie pędzla do skóry i "nieszczęście" gotowe.

Nie potrafię wybrać jednego różu, więc pokazuję wam dwa Warm Soul z MAC i Hot Mama! z theBalm.
Warm Soul to lekko brązowy, jednak fajnie rozświetlający policzka róż. Bardzo lubię nakładać go solo, jak również z bronzerem. Jednak częściej sięgałam po niego, gdy nie miałam rano zbyt wiele czasu na makijaż.

Mamuśka natomiast to inna para kaloszy, w tym roku miałam z nią love and hate relationship, jednego dnia wyglądała pięknie innego miałam ochotę zmyć makijaż od razu po nałożeniu, nie wiem czemu tak było. Jednak mimo wszystko bardzo ją lubię, bo pięknie rozświetla twarz i odbija światło.
Kolejny produkt z theBalm to kultowy rozświetlacz Mary Lou Manizer, którego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Daje nam efekt pięknej tafli na policzkach, ale trzeba uważać, żeby nie zrobić sobie z twarzy bombki choinkowej, bo o ten efekt też nie jest wcale tak trudno. 
Nie jestem zwolenniczką baz pod makijaż, jednak czasami są takie dni, że chciałabym, aby mój makijaż wytrzymał cały dzień. Baza z Bourjois flower perfection sprawdziła się całkiem nieźle, bo makijaż na niej długo się utrzymuje, a do tego fajnie wygładza skórę, więc podkład od razu nie wchodzi w rozszerzone pory *co jest moją małą zmorą*. Niestety nie jest on dostępny w Polsce *chyba, że o czymś nie wiem* swój egzemplarz przywiozłam jeszcze w 2013 z UK. Niedługo się kończy, dlatego ostatnio zamówiłam sobie mini bazę ze Smashboxa i będzie testowanie :)
Bronzerów ci u mnie dostatek, ale na cel do wykończenia obrałam sobie ten z Rouge Bunny Rouge, As if it was summer still, uff ma strasznie długą nazwę. W opakowaniu widać delikatne drobinki, które giną przy nabieraniu produktu na pędzel, a w ostateczności na policzkach efekt jest matowy. Kolor jest brązowy, lekko ciepły, lekko chłodny... nie wpada w ceglasty, więc nadaje się do konturowania twarzy dla osób o lekko ciemniejszej karnacji, a dla bladziochów to raczej do ocieplenia, chyba, że ktoś delikatnie się z nim obchodzi. 
Uwielbiam puder MAC, Magically Cool Liquid Powder w odcieniu Truth&Light, puder rozświetlający, który z sypkiego pod wpływem dotyku robi się lekko wilgotny. Nadaje skórze zdrowego blasku, fajnego rozświetlenia. Wiosną i zimą szczególnie poszukiwałam tego efektu. 
 Korektor mineralny MAC oraz podkład Mineralize opanowały mój makijaż. Zawsze, gdy chciałam wyglądać... nie lubię tego zwrotu... "nad wyraz dobrze" to używałam tego połączenia, na zwykłe dni używałam L'oreal Nude Eau de tient, który również lubię, a wspominałam o nim w listopadowych ulubieńcach.
Ulubionym tuszem minionego roku był L'oreal Volume Million Lashes So Couture, używałam go przez lepszą połowę roku, szczerze to nawet nie pamiętam jego poprzednika. Z tego tuszu jestem tak zadowolona, że czekam, aż będę mogła kupić kolejne opakowanie, mam jeszcze 5 tuszy w zapasie, więc nie będę powiększać tej kolekcji. 
Do ulubieńców trafiły dwie pomadki, NYX, Soft Matte Lip Cream, w kolorze Antwerp, jasny róż, z odrobiną pomarańczy. Bardzo spodobała mi się formuła, pomadka jest matowa, ale konsystencja przy nakładaniu kremowa i nie wysusza mocno ust, jednak jest w stanie podkreślić suche skórki, więc warto zadbać o pielęgnację ust.
Rihanna z serii Viva Glam, MAC, sprawiła, że zakochałam się w czerwieniach i w ogóle ciemnych ustach. Dzięki niej polubiłam się w mocniejszych odcieniach ust. Pomadka jest naprawdę uniwersalna i myślę, że będzie pasować każdemu, jest to odpowiednie wyważenie różu, czerwieni i pomarańczy i w zależności od koloru skóry u każdego będzie wyglądać inaczej! Naprawdę polecam ją każdemu, długo utrzymuje się na ustach i nie sprawia problemów przy aplikacji. A dochód ze sprzedaży idzie na szczytny cel, same plusy! Minusem może być cena, jak to w przypadku pomadek MAC. 

I tak prezentują się moi ulubieńcy? 
Co najczęściej gościło u was na twarzy? Jakie kosmetyki polubiłyście? A jakich nie?*

*U mnie rozczarowań nie ma zbyt wiele, więc nie warto o nich wspominać :)

Do następnego!













16 komentarzy:

  1. Vegas Lights wymiata! Zobaczyłam ją teraz i pędzę oblookać więcej swatchy!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mary-Lou to chyba królowa rozświetlaczy:) Używanie tego kosmetyku to sama przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie z kolei mineralny korektor MAC się nie sprawdza :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nie sprawdza się Pro Logwear :(

      Usuń
  4. Twoja kolekcja cieni MUG jest zdumiewająca, ach! podziwiam i podzielam Twoje zdanie, sa cudowne. Reszta kosmetyków równie ciekawa. Zaintrygowałaś mnie bazą pod mejkap, którą czasem warto mieć. Muszę się jej bliżej przyjrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się sobie dziwię, że ich tyle nazbierałam.
      Baza się przydaje, chociaż ja nie lubię tysiąca warstw na twarzy. Jednak przy całonocnych imprezach albo weselach to ważna rzecz :D:D

      Usuń
  5. Sporo kosmetyków MACa w Twoich ulubieńcach, których zupełnie nie znam :) Najbardziej zwróciłaś moją uwagę na sypki puder, zapowiada się obiecująco. No i kusisz mnie cieniami MUG. Ostatnio nawet przeglądałam swatche w necie i zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Kilka egzemplarzy to prawdziwe oryginały. Ale cieni mam pod dostatkiem więc może kiedyś, w odległej przyszłości... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MAC i theBalm zdominowały moją kosmetyczkę. :)
      Jakbyś zobaczyła ile ja mam cieni to złapałabyś się za głowę, jednak co ja mogę poradzić, że to moje największe uzależnienie, a cienie MUG są naprawdę cudne i faktycznie sporo kolorów jest oryginalnych. :)

      Usuń
  6. Jeżu ile wspaniałości <3
    Marzy mi się czekoladowa paletka i cienie MUR :)
    Lubię rozświetlacz The balm i chyba skuszę się też na róż Hot Mama :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekoladka Too Faced dostępna jest w naszej Sephorze, warto polować na promocje! Wtedy cena będzie dużo atrakcyjniejsza :)

      Usuń
  7. uwielbiam korektor Mineralny z Maca, świetnie pielęgnuje i ładnie wyrównuje kolory:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A do tego jest lekki :) Ma same plusy. :)

      Usuń
  8. Kilka z wyżej pokazanych przez Ciebie kosmetyków mam, a kilka dopiero chciałabym mieć :-) + oczywiście zostaje na dłużej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że spodobało ci się na tyle, aby zostać ze mną na dłużej! :)

      Usuń