niedziela, 10 sierpnia 2014

Szampon idealny, Lush Fairy Trade Honey

 Od pewnego czasu gościł w moich zapasach, a teraz postanowiłam go wypróbować i sprawdzić czy faktycznie jest się nad czym rozpływać. Do tej pory z Lush wypróbowałam kulę do kąpieli i żel aloesowy. Z kuli byłam bardzo zadowolona, żel trochę gorzej sobie radził, ale nie było źle. Jednak do tej pory nadal nie pojmowałam zachwytów nad marką. Aż do teraz...

Ma charakterystyczny zapach miodu wydaje mi się, że gryczanego. Niestety nie jestem dobra w miodkach, rzadko ich używam i po prostu dobrze nie wiem. Co nie zmienia jednak faktu, że szampon pachnie miodem. Ma dość gęstą konsystencję, nie potrzeba nabierać go dużo, bo bardzo dobrze się pieni i rozprowadza na włosach.

Jeśli chodzi o działanie to świetnie oczyszcza włosy, sprawia, że włosy są miękkie, sypki (w pozytywnym sensie) i dobrze się rozczesują.Moje włosy niestety strasznie szybko się przetłuszczają i niestety muszę je myć każdego dnia. Niby to nic nowego, bo przecież już się do tej czynności przyzwyczaiłam, jednak dalej marzę, że znajdę odpowiednie produkty, które pozwolą mi zwiększyć czas między myciem. (Suche szampony nie wchodzą w grę)
Jednak poza dobrą stroną, jest też ta zła. Czyli dostępność oraz cena. Dostępny jest wyłącznie w salonach Lush, najbliższy mam w Berlinie, czyli ponad 200km od domu. Niby niedaleko, ale do Berlina, poza wyprawami na lotnisko, wybrałam się tylko raz. Dlatego nie wiem, kiedy znowu tam będę i dokonam kolejnego zakupu. 
Gdyby otworzyli swój salon w Polsce, byłabym szczęśliwa. Chociaż, gdyby była to Warszawa to miałabym dalej niż do Berlina. A do tego ceny u nas są dużo większe niż zagranicą. 
Drugi aspekt - cena... 
Szampon można kupić w trzech pojemnościach w niemieckich Lushach 100ml kosztuje12,95€,  250ml - 25,95€ i 500ml - 45,95€. Najtaniej wychodzi największa pojemność. Ale wydać prawie 200zł na szampon, który się u nas nie sprawdzi, wydaje mi się lekkim przegięciem, 100ml to kiepsko cokolwiek ocenić, więc wybrałam środkową opcję. Która i tak mało nie kosztowała, jednak na obecną chwilę jestem zadowolona z działania, więc nie żałuję. I jeśli do końca opakowania moja ocena szamponu się nie zmieni to pewnie jeszcze się na niego skuszę :) 

Tak na deser zostawiam was z całkiem przyjemnym według mnie składem.
22 składniki takie jak Fair Trade Honey, Water, Linum Unsitatissimum, Seed Extract, Sodium Laureth Sulfate, Lecithin, Cocamide, DEA, Lauryl Betaine, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Apis Melifera, Citrus, Aurantium Amara Flower Oil, Rosa Damascena Extract, Citrus Autantium Bergamia Leaf Oil, Citral, Geraniol, Citronelloil, Limonene, Linalool, Benzyl Salicytate, Eugenol, Benzyl  Benzoate, Famesol, Hydroxycitronellal, Parfum.

6 komentarzy:

  1. Mi z Lushem jakoś nie po drodze, ale może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsza jest właśnie ich dostępność :(
      Jednak jakby sklep był gdzieś blisko to moje konto płakałoby przy każdym przejściu koło sklepu. Bo założę się, że zawsze wyszłabym z jakimś łupem.
      Niby małe sklepiki, jednak mają masę różnorodnych produktów.

      Usuń
  2. Uuu, faktycznie dostępność, ale i cena mnie powaliły :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Z Lush serdecznie polecam ich maskę do włosów jasmine and Henna fluff-ease. Cena może odstraszać, ale jest wydajna (przy średniej długości włosach używałam raz w tygodniu przez pół roku ;) ) i obłędnie pachnie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno sprawdzę ją w sklepie przy najbliższej okazji. *Tylko nie wiem, kiedy to będzie* :)

      Usuń
  4. Musi na pewno bosko pachnieć :))

    Obserwuję .Bardzo bym prosiła o szczere poklikanie w linki, wiesz że to ważne, a ja z chęcią odwdzięczam się komentarzami i obserwację :))

    http://goldxcherriex.blogspot.com/2014/08/sheinside.htm

    OdpowiedzUsuń