wtorek, 13 maja 2014

The Body Shop, Papaya Shower Gel

 Dziś chciałabym opowiedzieć wam, a raczej napisać kilka słów o do tej pory, dla mnie, najlepszym żelu pod prysznic. 

Zapach może nie jest idealny, ale jego konsystencja i to jak się pieni i myje bije wszystko na głowę!
Zakochałam się po pierwszym użyciu, a później, gdy na wyjeździe majówkowym służył nam jako mydło i często szedł w ruch jeszcze bardziej go pokochałam.
Ubolewam, że opakowanie jest tak małe, bo zawiera tylko 200ml i kosztowało mnie na promocji 3£, z tego co się orientuję to cena regularna wynosi 4£. Jak widać na promocji jest niewielka różnica. Jednak myślę, że te żele warte są każdej wydanej złotówki czy funta.

Na początku zapach może wydawać się niezbyt przyjemny, ale po krótkiej chwili rozwija swoją kompozycję i idzie się od niego uzależnić.  Jest to produkt naprawdę wydajny, bo już niewielka ilość wystarcza nam do mycia. A to wszystko przez to jak się pieni i dobrze rozprowadza na skórze.

Jak dla mnie produkt ten ma jedną małą wadę, a mianowicie - dostępność! U nas dostępny jest tylko w salonach TBS, które mieszczą się w Warszawie.
UPDATE: Wrocławiu, Gdańsku, Szczecinie, Gdyni i Katowic.
Swego czasu widziałam część produktów w Douglasach, ale w moim zielonogórskim, miejsce szafki TBS zajęło dużo większe stoisko MAC.
I nie mam stacjonarnie możliwości zakupu. Chyba, że wybiorę się 200km do Berlina, albo ponad 400 do Warszawy.
Albo liczyć, że jakaś dobra dusza z Wysp będzie przyjeżdżać do domu i zabierze ze sobą paczkę (tak było w tym przypadku).
Poza tym cena też nie zachęca do zakupu tak małego opakowania, zwłaszcza, że na początku nie wiemy czy będzie on wydajny.
Teraz wiem, że będzie i cena nie stanowi już takiego problemu, bo zapłacę za jeden żel 20zł i będzie mi służył tyle samo co np. 2-3żele za 6-8zł. Więc wyjdzie to nawet taniej.
Skład dla zainteresowanych.
To mój pierwszy żel z TBS, na pewno nie ostatni, bo w kolejce już kilka czeka. :)
Zobaczymy jak rozwinie się moja miłość do tych produktów, a raczej czy zostanie taka jaka jest czy jednak moje emocje trochę opadną.

Miałyście? Używałyście? Znacie?
Życzę wam miłego dnia i do następnego! 

6 komentarzy:

  1. Nie tylko w Warszawie, we Wrocławiu też jest TBS :) ja od roku próbuję zdenkować od nich masło, ale to przez moją leniwość i brak regularności w smarowaniu się. Bo działanie super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dzięki! Dawno nie byłam we Wro na zakupach to nawet nie wiedziałam!
      Ale dobrze wiedzieć, zawsze to bliżej domu :)

      Usuń
  2. Ja nie mogę się doczekać, kiedy dobiorę się do migdałowego ;)
    Ale jeszcze sporo mam do zużycia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cierpliwość zostanie ci wynagrodzona :D

      Usuń
  3. Jeszcze nigdy nie miałam tych żeli, a odkąd w Bydgoszczy zamknęli TBS to już w ogóle nie wiem kiedy je wypróbuję. Może uda się podczas wakacyjnego wyjazdu :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ubolewam nad dostępnością :(
      Może jednak uda ci się je dorwać, bo naprawdę warto :)

      Usuń