czwartek, 3 kwietnia 2014

Empties #7

 Nie wierzę, że marzec już minął. Jak ten czas szybko leci. Rozumiem, że luty szybko mija, bo to krótki miesiąc. Ale marzec? No ja was proszę. Nie wiem co się z czasem u mnie dzieje, ale powoli zaczyna mi go brakować. 
1) Pupa, mascara VAMP! Nie wiem co mnie podkusiło, żeby kupić NIEBIESKĄ MASKARĘ. Użyłam jej może z kilka razy i sobie leżała długi, długi czas razem z resztą. Ale w czasie zeszłotygodniowych porządków ją znalazłam i wylądowała w skrzynce na puste opakowania.
Jej termin przydatności już pewnie minął dawno temu, więc po co mi ona.
Jeśli chodzi o jej działanie to jest takie samo jak w przypadku normalnej czarnej maskary VAMP! Czyli ładnie wydłuża i rozdziela rzęsy + oczywiście kolor niebieski na końcach.
2) Bourjois, Liner Feutre Ultra Black - liner w pisaku. Otworzyłam go i o nim ZAPOMNIAŁAM, ja głupia. Nie no trochę wcześniej go poużywałam, ale mi to nieudolnie szło, a teraz, gdy już trochę poprawiła mi się ręka do robienia kresek to oczywiści WYSECHŁ, no może nie tak do końca. Ale jak zrobiłam sobie jedną kreskę to druga wychodziła 10 razy bledsza i później przestawał działać. Nie lubię denerwować się bez potrzeby, więc wylądował w koszu. Jednak, gdy skończę obecne linery i ich zapasy to postaram się dać mu drugą szansę.
3) L'oreal False Lash Wings, zakupiłam na jakiejś promocji, bo regularna cena skutecznie mnie odstrasza. Zaciekawiła mnie powyginana szczoteczka, której tu teraz nie widać, ale nie martwcie się, będzie. Może nawet jutro. Używałam jej na zmianę z Max Factor 2000 kcal. I bardzo podobał mi się efekt jaki uzyskałam, ale przez szczoteczkę musiałam się trochę powyginać, żeby się udało.
 
 Jak widać wyżej te cienie nie są zdenkowane, ale od dłuższego czasu leżą i się kurzą, więc postanowiłam oddać je mamie tak jak i kilka następnych.
Na zdjęciu powyżej
Bourjois, Somy eyes w brązach i szarościach.
 Bourjois, kredki do oczu zielona i szara.
 Bourjois, cienie w kamieniu.
 Model CO, duo cieni, które było w GlossyBoxie.
 Revlon, CustomEyes mała paletka 5 dość neutralnych cieni.
 Astor, duo fiolet z wrzosem.
 IsaDora, cienie sypie, zielony i jasne złotko.
 4) L'oreal Elseve Fibralogy, odżywka do włosów o boskim zapachu gumy balonowej. Sprawiła, ze moje włosy były miękkie, łatwo się rozczesywały i zwiększały swoją objętość.
5)L'oreal Elseve Fibralogy, aktywator gęstości, który dodaje się do odżywki bądź maski z tej samej serii. Szczerze uważam, że pieniądze wyrzuciłam w błoto, bo nie widziałam żadnej różnicy między używaniem samej odżywki/maski, a z dodatkiem do nich aktywatora. ;/
6)Yves Rocher Nutrition, odżywka nawilżająca i odżywiająca do suchych włosów z nasion owsa. Miała przyjemny zapach i stosowana razem z szamponem Aussie dawała efekt gładkich i miękkich włosów.
7)Aussie, Colour Mate Shampoo, szampon do włosów farbowanych, przyjemny zapach jednak ''niebieska'' wersja pachnie dużo lepiej. Jak już wspomniałam z odżywką sprawdzał się bardzo dobrze i byłam zadowolona z efektów.

8)Luksja, Pink Sparkle, piana do kąpieli z najnowszej serii, przyjemny zapach, dobrze się pieni. Jest naprawdę wydajna i to za niewielką cenę, bo w promocji można kupić za 7,99zł.
9) Purederm, Nose Pore Strips, nie wiem jak to się stało, ale wywaliłam jedno opakowanie po plasterkach, bo w Biedronce kupiłam obie wersje - zieloną i czerwoną. Moim zdaniem jedyna różnica między nimi to zapach. Zielona była bardziej mentolowa?
Naprawdę nieźle radzą sobie z moimi zaskórnikami, szkoda, że teraz nie mogę ich już znaleźć w moich Biedronkach.
10) Isana, figi i pomarańcza, żel pod prysznic, zauważyłam, że po każdym użyciu żeli z Isany mam wysypkę na rękach i zaczynam się cała drapać. Ten jeden egzemplarz został mi w zapasach i zastanawiałam się czy go użyć czy może jednak komuś oddać. Jednak jego zapach sprawił, że postanowiłam dać mu szansę.
Jak ja żałuję, że nie spróbowałam go wcześniej, bo jest to edycja limitowana. Fajna kremowa konsystencja, przyjemnie i lekko rozprowadza się na ciele.
11) The Body Shop, masło do ciała o zapachu Passion Fruit, na początku mi się podobał, ale z czasem zaczął mnie tak drażnić, że nie miałam już ochoty go używać. Zrobił się ciężki i nieprzyjemny. A do tego cholernie wydajny co w tym wypadku było dla mnie wielkim minusem.
Jednak nie zraziłam się do produktów TBS i teraz używam masła DUO o zapachu orzechów makadamia
12)Garnier Hydra Adapt, krem rozświetlający sprawdzał się na dzień ''bez makijażu'' bądź ''nie wychodzę dziś z domu''. Całkiem nieźle pachniał i przyjemnie się go używało miał dość wodnistą konsystencję.
13)Garnier Hydra Adapt, matujący i odświeżający był trochę gęściejszy od poprzednika i używałam ich trochę na zmianę, zależy czego w danym dniu potrzebowałam.
14)Bourjois, płyn micelarny, delikatny, nie podrażnia i całkiem dobrze radzi sobie z domyciem makijażu dziennego, jednak przy mocniejszym makijażu oka, liner, więcej tuszu to robił się mały problem,
15)Floslek, żel do powiek i pod oczy ze świetlikiem i chabrem bławatkiem, to moje drugie opakowanie, a teraz zużywam jeszcze trzecie. Fajnie się sprawdza pod makijaż, bo jest lekki i korektor się na nim nie waży. Dobrze też nawilża okolice wokół oczu.
16)Blend-a-med, pasta 3D WhiteLuxe, jakoś nie zauważyłam wielkiego wybielenia moich zębów, ale też tego nie oczekiwałam. Lubię ją za ''smak'', jednak regularna cena jak na pastę o pojemności 75ml jest trochę duża.
17)Neutrogena, Food Scrub, peeling do stóp o miętowym zapachu, przyjemny w użyciu dzięki swojej kremowej konsystencji.
18) Gillette, Venus & Olay, wkład do maszynki do golenia. Bardzo je lubię, bo dzięki paskom, między którymi znajdują się ostrza nie trzeba używać dodatkowych pianek. Co bardzo ułatwia depilację w podróżach. A do tego ładnie pachnie.
19)DM, ebelin, mokre chusteczki, sprawdzają się zarówno przy ścieraniu plam od kosmetyków, jak i wycierania rąk po aplikacji podkładu, a do tego kosztują ok. 3zł. I starczają na bardzo długo.
20) Yves Rocher, uzupełnienie żelu, przelałam go do opakowania po płynie do mycia rąk i jeszcze go do końca nie zużyłam, jednak tego opakowania nie będę trzymać przez kolejny miesiąc :)
21)Cleanic, płatki kosmetyczne. Lubię te duże płatki, bo jednym jestem w stanie przemyć całą twarz jednak nie jest to wydajna inwestycja. Małe okrągłe ciągle mi się rozwarstwiają i rozrywają.
22) Krople do oczu ZUMA świetlik plus, jakoś nie zauważyłam znacznej poprawy.
23) Próbka perfum Marca Jacobsa DOT. Przyjemny i długo się utrzymujący. Zastanawiam się nad zakupem opakowania pełnowymiarowego. Bo dodatkowo jest bardzo urocze.

A co wy zużyłyście w tym miesiącu?
Miałyście, któryś z tych produktów, co o nich myślicie?

Jeszcze muszę się przyznać, że w marcu z mojej akcji 2 zużycia 1 zakup. Nic nie wyszło :(
Ale mam nadzieję, że tym razem mi się uda.
Próbki nie liczę, wydanych mamie kosmetyków też nie, więc z 22 zużyć mogę mieć 11 zakupów. Więcej niż ostatnio. Może tym razem mi się uda.
Trzymajcie kciuki i życzcie mi powodzenia, bo na pewno będzie mi potrzebne!!







2 komentarze:

  1. U mnie skromnie w tym miesiącu, a i tak nie mogę się zabrać za opisanie tego na blogu ;) Może w weekend się uda.
    Obecnie używam odżywki z owsem YR i jakoś mnie nie zachwyciła. Nie wiem, taki tam przeciętniak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z szamponem dawała radę, ale nie wiem jakby było z jakimś innym.

      Usuń